- Władimir Semirunnij, rosyjski łyżwiarz szybki, zdobył srebro dla Polski, co wywołało falę krytyki w rosyjskich mediach.
- Prorządowe rosyjskie media oskarżają Semirunnija o "zdradę Rosji", szydząc z jego decyzji i polskiego obywatelstwa.
- Dziennikarze porównują go do historycznego zdrajcy, zarzucając mu hipokryzję i bezcelowość jego działań.
- Sprawdź, jak rosyjskie media wykorzystują tę historię do podsycania antypolskich nastrojów i ataku na sportowca.
Najostrzej o srebrnym medalu reprezentanta Polski pisze Telekanal 78, serwis prorządowej telewizji z St. Petersburga. Nie może łyżwiarzowi darować, że uciekł z Rosji, której tak wiele - zdaniem portalu - zawdzięcza.
"Zdrada Rosji i zdobycie srebrnego medalu olimpijskiego w hełmie kosmity: historia „złego faceta” Władimira Semirunnijego" - tytułuje swoją relację portal. "Władimir Semirunnij, lider rosyjskiej reprezentacji łyżwiarstwa szybkiego, potajemnie uciekł do Polski, potępił SWO (Specjalną Operację Wojskową, red.), nauczył się hymnu narodowego, otrzymał nowy paszport i właśnie zdobył pierwszy medal olimpijski dla Polski. Na linię startu stawił się w kasku przypominającym głowę Obcego, jakby celowo kpiąc z dawnej ojczyzny" - zaczyna swój artykuł dziennikarka.
Władimir Semirunnij: RODZICE i DZIEWCZYNA wspierają łyżwiarza
"Rosjanie wciąż pozostają bez medalu na igrzyskach olimpijskich we Włoszech, ale 13 lutego Władimir Semirunnij, „Polak” z rosyjskimi korzeniami i rosyjskim paszportem, wyróżnił się w łyżwiarstwie szybkim. Przed sportowcem jeszcze jeden indywidualny start. Wystartuje w biegu na 1500 metrów. Ale już teraz igrzyska olimpijskie można uznać za sukces, a Polsce gratulujemy udanej kradzieży" - dodaje w szyderczym tonie.
Semierunnij porównany do słynnego zdrajcy
"Jako dziecko Władimir Semirunnij niewiele przypominał księcia Kurbskiego. I nic nie wskazywało na to, że pójdzie w jego ślady. Trenował łyżwiarstwo szybkie na stadionie Junost w Jekaterynburgu" - pisze autorka, porównując łyżwiarza do XVI-wiecznego wojskowego, który zdradził cara i Rosję, przechodząc na stronę Polski.
Tak Władimir Semirunnij zachowywał się na podium. Polskiego hymnu śpiewać nie musiał
"Po rozpoczęciu SWO (Specjalnej Operacji Wojskowej, red.) rosyjscy sportowcy zostali wykluczeni z zawodów międzynarodowych, co bardzo zirytowało ambitnego łyżwiarza szybkiego. Na razie jednak zachował swoje odczucia dla siebie i nie dzielił się nimi z działaczami ani trenerami. W grudniu 2022 roku został mistrzem Rosji seniorów na 5000 metrów, a w styczniu zdobył srebro w wieloboju. Następnie otrzymał tytuł Mistrza Sportu Klasy Międzynarodowej, co natychmiast wpłynęło na wysokość jego świadczeń z rosyjskiego budżetu. Następnie Semirunnij po cichu uciekł, nikomu o tym nie mówiąc" - uderza w łyżwiarza prorządowy rosyjski portal, cytując następnie rozżalonych działaczy, którzy skarżyli się, że Semirunnij o swojej "zdradzie" nie raczył ich wcześniej poinformować.
Władimir Semirunnij prawdziwa historia. Jego życie to materiał na film!
"Moment nie był przypadkowy. Rosja mogła wprowadzić dwuletnią kwarantannę, podczas której sportowiec byłby zmuszony wycofać się z zawodów. Dlatego ucieczka musiała nastąpić w 2023 roku, aby nawet w najgorszym przypadku mógł wrócić i zakwalifikować się na igrzyska olimpijskie" - dodaje złośliwie autorka. "Polacy uzgodnili warunki transferu. Semirunnij musiał podpisać specjalny dokument, w którym deklarował, że nie jest sponsorowany przez rosyjskie firmy, nie ma powiązań z armią rosyjską i nie wspiera żadnej specjalnej operacji wojskowej. Zawodnik podpisał wszystko. Zapomniał dodać, że jego treningi od dzieciństwa były finansowane przez rosyjski rząd i podatników, a on sam nie miał żadnych powiązań z armią, ponieważ wybitni sportowcy, nadzieje reprezentacji, korzystają z niewypowiedzianych przywilejów podczas poboru i mobilizacji" - szydzi dziennikarka.
Portal: Dla Polaków był chłopcem na posyłki
"Polacy wykorzystali nowego rekruta, który w pierwszym roku nie mógł nawet startować w zawodach krajowych, jako wygodnego sparingpartnera i chłopca na posyłki(...). W rozmowach z polskimi dziennikarzami łyżwiarz szybki nieustannie emanuje szczerym entuzjazmem. Faktem jest, że aby zakwalifikować się na igrzyska olimpijskie, musiał koniecznie wyrobić sobie polski paszport. I starał się ze wszystkim nadążać, ucząc się nawet nowego języka, a zwłaszcza jego niektórych aspektów(...). Smutną prawdą jest, że zdrada Semirunnijego była całkowicie bezcelowa i bezsensowna. Mógł uniknąć upokorzeń, upokorzeń i opuszczania treningów, a następnie, wraz z byłymi kolegami z drużyny, spokojnie dostać się na Igrzyska. Być może jego wyniki byłyby jeszcze lepsze. Ale sportowiec wybrał inną, jego zdaniem łatwiejszą drogę" - podsumowuje portal.
Pierwsze słowa Władimira Siemirunnija po zdobyciu srebrnego medalu. Mówi, kiedy bolało najbardziej