- Władimir Semirunnij zdobył srebrny medal olimpijski w łyżwiarskim biegu na 10000 metrów na Igrzyskach w 2026 roku, pomimo bólu głowy podczas wyścigu.
- Na ceremonii medalowej Semirunnij wyglądał na szczęśliwego, choć być może czuł niedosyt, że nie zdobył złota.
- Mimo że nie musiał śpiewać polskiego hymnu, był na to przygotowany, ucząc się go od kolegi z kadry, Marcina Bachanka
Igrzyska 2026. Władimir Semirunnij zdobył srebrny medal olimpijski, mimo bólu głowy
Władimir Semirunnij przed startem Igrzysk 2026 uchodzi za jedną z naszych medalowych nadziei. Tyle że z tym nadziejami to bywa różnie... Panczenista jednak stanął na wysokości zadania i w świetnym stylu wywalczył drugiej miejsce, z czasem 12:39.09. Co prawda po cichu liczyliśmy nawet na złoty medal, ale w piątek, 13 lutego, poza konkurencją był Czech Metodej Jílek, dlatego tytuł wicemistrza olimpijskiego dla reprezentanta Polski ucieszył wszystkich kibiców. Po zakończeniu zawodów Władimir Semirunnij porozmawiał z dziennikarzami. - Było ciężko, zresztą widzieliśmy. Ciężki jest tutaj ten lód. Przez ostatnie siedem rund jazdy bardzo bolała mnie głowa - mówił na gorąco srebrny medalista Igrzysk Olimpijskich 2026. Polski łyżwiarz po morderczym wyścigu i rozmowie z mediami poszedł na ceremonię wręczenia medali.
Igrzyska Olimpijskie 2026. Władimir Semirunnij prawdziwa historia. Jego życie to materiał na film!
Władimir Semirunnij na podium. Hymnu śpiewac nie musiał
Jak Władimir Semirunnij zachowywał się na podium? Nasz panczenista wyglądał na bardzo szczęśliwego (uśmiechał się, machał do kibiców), choć pewnie w duchu czuł pewien niedosyt. W końcu zawsze, gdy zajmie się drugie miejsce, myśli się o tym pierwszym. Na dodatek, gdyby Władimir Semirunnij został mistrzem olimpijskim, z głośników rozbrzmiałby Mazurek Dąbrowskiego. Nasz panczenista zatem polskiego hymnu śpiewać nie musiał, choć był przygotowany. W styczniu bowiem został mistrzem Europy (zawody rozgrywane były w Tomaszowie Mazowieckim).
Władimir Semirunnij: RODZICE i DZIEWCZYNA wspierają łyżwiarza
Hymnem stresowałem się bardziej niż samym startem (...) Wczoraj słyszałem, jak na podium śpiewali go nasi sprinterzy. I ten refren grali jakoś tak wolniej. Pomyślałem: "jejku, chyba jestem nieprzygotowany". Więc zaraz po finiszu krzyczałem do Marcina Bachanka, żeby podszedł i nauczył mnie, jak dobrze ten refren śpiewać
- mówił tuż po zejściu z podium mistrzostw Europy. Wspomniany Bachanek, czyli kolega Władimira z polskiej kadry, był jego nauczycielem Mazurka Dąbrowskiego.
W zeszłym sezonie w Milwaukee Marcin powiedział mi, żebym codziennie uczył się po strofie. I gdy schodziliśmy na kolację, zawsze gdy wchodziła kolejna osoba, ja mówiłem kolejną część. I tak mówiłem, mówiłem, aż się nauczyłem. Wypytując przy okazji, co konkretnie znaczą dane rzeczy
- zdradził Władimir Semirunnij, który wprost mówi, że czuje się Polakiem.
Panczenista Władimir Siemirunnij po biegu na 10 km, który dał mu srebrny medal olimpijski