Po oficjalnych dekoracjach, wywiadach i błysku fleszy, świeżo upieczony wicemistrz olimpijski mógł wreszcie wrócić do swoich kolegów z drużyny. Tam czekało na niego gorące powitanie. O tym, jak wyglądała noc po sukcesie w polskim obozie, opowiedział Piotr Żyła.
Choć Kacper Tomasiak jest najmłodszym zawodnikiem w kadrze, starsi koledzy zadbali o to, by poczuł się jak prawdziwy król wieczoru. Gdy 19-latek dotarł do hotelu, zmęczenie ustąpiło miejsca radości.
Kacper Tomasiak świętował sukces z szampanem. Był toast!
Jak relacjonuje Piotr Żyła w rozmowie z portalem SportoweFakty.wp.pl, obyło się bez szalonych imprez do białego rana, ale tradycji musiało stać się zadość.
– Przyszedł Kacper, dostał ogromne brawa, wszyscy mu pogratulowali. Miał okazję otworzyć szampana – zdradził popularny "Wewiór".
Symboliczny wystrzał korka od szampana to nieodłączny element celebrowania największych sportowych sukcesów. Dla 19-letniego debiutanta była to z pewnością chwila, którą zapamięta na długo.
Jan Tomaszewski grzmi po medalu Tomasiaka! Wskazał prawdziwych autorów sukcesu
Kadra odśpiewała Tomasiakowi „Sto lat”
Oprócz toastu, koledzy z kadry odśpiewali wicemistrzowi tradycyjne "Sto lat". Całe spotkanie miało jednak charakter spokojny i kameralny, co sprzyjało odreagowaniu ogromnego stresu towarzyszącego zawodom olimpijskim.
– Wspólnie zaśpiewaliśmy sto lat. Posiedzieliśmy troszkę, porozmawialiśmy i tak to zazwyczaj wygląda – podsumował Żyła.
Taka atmosfera wewnątrz drużyny pokazuje, że mimo indywidualnego charakteru skoków narciarskich, Polacy stanowią zgrany zespół, który potrafi wspólnie cieszyć się z sukcesu jednego ze swoich reprezentantów.
