- Jan Tomaszewski bezlitośnie rozlicza klęski Niemiec i Holandii na mundialu, ujawniając zaskakujące przyczyny ich odpadnięcia.
- Niemcy, zdaniem eksperta, odpadli przez brak defensywnego lidera, tracąc bramki w każdym meczu turnieju.
- Holendrów pogrążył fatalny błąd bramkarza w rzutach karnych, który sam sobie strzelił gola.
- Poznaj całą bezkompromisową analizę i dowiedz się, co czeka niemieckiego selekcjonera po tej klęsce!
Niemcy bez defensywy. "Muszą znaleźć zastępcę Krossa"
Kompromitacja reprezentacji Niemiec, która po porażce z Paragwajem (1:1, karne 3:4) odpadła z mundialu, odbiła się szerokim echem w piłkarskim świecie. Zdaniem Jana Tomaszewskiego klęska podopiecznych Juliana Nagelsmanna nie jest przypadkiem, a jej główną przyczyną jest brak lidera w formacji obronnej, jakim był Toni Kross.
- Nie ma tutaj Kroosa, który tę grę defensywną Niemców ustawiał na zero z tyłu - zauważa Jan Tomaszewski. - Proszę zauważyć, tracili w każdym meczu bramkę. A w meczu z Ekwadorem nawet dwie - dodaje.
Przeczytaj także: Koszmarny wypadek podczas meczu MŚ. Obrońca Oranje zalał się krwią na murawie
Były bramkarz reprezentacji Polski zwraca uwagę, że choć w ofensywie Niemcy próbowali stwarzać zagrożenie, to brakowało im konkretów. Jego zdaniem selekcjoner stoi przed poważnym wyzwaniem odbudowy zespołu.
- Zarówno Sane, jak i Musiala robili dużo wiatru, ale nic z tego nie wychodziło - ocenia Tomaszewski. - Uważam, że Nagelsmann powinien zostać, ale musi znaleźć zastępcę Kroosa, takiego podobnego do niego, żeby zacząć grać z tyłu na zero. Nie przypominam sobie, żeby Niemcy w tylu meczach z rzędu tracili gola - twierdzi.
Katastrofalny błąd bramkarza pogrążył Holendrów
Z turniejem pożegnali się również Holendrzy, którzy ulegli Maroku po serii rzutów karnych. W tym przypadku Jan Tomaszewski winą za porażkę obarcza golkipera "Oranje", który mimo kilku świetnych interwencji w trakcie meczu, popełnił fatalny błąd podczas konkursu "jedenastek".
- Najlepszym zawodnikiem w zespole Holandii był bramkarz, który obronił fenomenalnie kilka strzałów, ale popełnił jeden błąd - analizuje ekspert. - Przy drugim rzucie karnym on sobie sam strzelił tę piłkę do bramki.
Zobacz też: Cuda w nocy na mundialu. Niemcy w ciężkim szoku, za nami wielki hit MŚ
Tomaszewski podkreśla, że błąd Holendra był fundamentalny i wynikał ze złej techniki.
- Proszę mi powiedzieć, dlaczego coś mu się w głowie poprzewracało. On chciał piłkę łapać. Z rzutów karnych nie łapie się piłki, jeśli jest to seria rzutów karnych - grzmi Tomaszewski. - Ta piłka nie leci, tylko śmiga. Widać było, że piętą strzelił sobie samobójczą bramkę. Ten błąd, moim zdaniem, zadecydował o przegranej.