Afera! PZPN grzmi po meczu Śląsk - Widzew! Sędzia popełnił rażący błąd, jest oficjalny komunikat

Mecz Śląska Wrocław z Widzewem Łódź (3:3) zakończył się gigantycznym skandalem. W ostatniej akcji sędzia Marcin Kochanek nie podyktował ewidentnego rzutu karnego dla gości, co wywołało furię trenera Aleksandara Vukovicia. Teraz głos zabrało Kolegium Sędziów PZPN, które w oficjalnym komunikacie nie zostawiło na arbitrach suchej nitki i przyznało, że Widzew został skrzywdzony.

Sedzia Kochanek
Autor: ART SERVICE / Super Express
  • Ekstraklasa w ogniu! Mecz Śląska z Widzewem zakończył się gigantycznym skandalem sędziowskim, gdy arbiter w ostatniej akcji nie podyktował ewidentnego karnego.
  • Kolegium Sędziów PZPN oficjalnie przyznało: to był rażący błąd, który skrzywdził Widzew i wywołał furię trenera Vukovicia.
  • Sprawdź, co dokładnie wydarzyło się na boisku i dlaczego PZPN grzmi – poznaj wszystkie kulisy tej kontrowersji.

Furia trenera Widzewa. "Ktoś się przyzna do błędu?"

Emocje po sobotnim hicie Ekstraklasy we Wrocławiu jeszcze długo nie opadną. Spotkanie, które obfitowało w zwroty akcji, gole i czerwoną kartkę, miało swój kulminacyjny i najbardziej kontrowersyjny moment w ostatniej sekundzie. Wówczas, w polu karnym Śląska, Lirim Shabani w walce o górną piłkę uderzył ręką w twarz Emila Kornviga. Piłkarz Widzewa padł na murawę, ale gwizdek sędziego Marcina Kochanka milczał. Arbiter nie podyktował rzutu karnego i nie został nawet wezwany do monitora VAR, po czym zakończył mecz.

Przeczytaj także: Bijatyka po finale mundialu, FIFA nałożyła surowe kary! Nawet 10 meczów zawieszenia

Decyzja ta doprowadziła do furii trenera gości, który ruszył w stronę zespołu sędziowskiego. Swojego wzburzenia nie krył również na pomeczowej konferencji.

- Muszę uważać i powstrzymać emocje, aby nie powiedzieć nieco za dużo. Dla mnie to był rzut karny dla Widzewa w ostatniej akcji meczu. Ale dlaczego tak się nie stało, pewnie znajdą się wytłumaczenia, bo przecież nie będzie tak, że ktoś się przyzna do błędu. A nawet jeżeli ktoś się przyzna, to będzie już dla nas marne pocieszenie – ocenił Aleksandar Vuković.

Opiekun łodzian podkreślił, że to była szansa na zwycięstwo w szalonym meczu, w którym jego zespół prowadził już 2:0 i 3:1. Ostatecznie z Wrocławia wywiózł tylko punkt, czując ogromny niedosyt i poczucie krzywdy.

Kolegium Sędziów nie ma wątpliwości. To był rzut karny!

Na oficjalne stanowisko Polskiego Związku Piłki Nożnej nie trzeba było długo czekać. Prezydium Kolegium Sędziów PZPN przeanalizowało sporną sytuację i wydało jednoznaczny werdykt: Widzewowi należał się rzut karny, a sędziowie na boisku i w wozie VAR popełnili błąd.

W komunikacie szczegółowo wyjaśniono, dlaczego decyzja o braku "jedenastki" była nieprawidłowa. Eksperci wskazali, że kontakt ręki obrońcy z twarzą napastnika nastąpił znacznie wcześniej niż zagranie piłki, co uniemożliwiło zawodnikowi Widzewa skuteczną walkę o pozycję.

- Ułożenie rąk obrońcy nie jest adekwatne do wykonywanych działań i nie stanowi dopuszczalnej bariery. W tej sytuacji mamy kontakt rąk z wrażliwą częścią ciała, jaką jest twarz/głowa, która jest bardziej chroniona. Sam kontakt jest nieostrożny i jest przewinieniem - czytamy w oficjalnym komunikacie KS PZPN.

Zobacz też: Potężny cios w Infantino. Wojna w FIFA trwa. "Złamał zaufanie przez oszustwo"

Kolegium Sędziów podkreśliło, że sędzia VAR powinien był zarekomendować arbitrowi głównemu obejrzenie powtórki na monitorze. Dla Widzewa to jednak tylko "marne pocieszenie", o którym mówił trener Vuković. Punktów nikt już łodzianom nie zwróci.

KOSMICZNE CENTRUM VAR! PZPN POCHWALIŁ SIĘ CACKIEM ZA 10 MILIONÓW
Polska liga bez tajemnic. Sprawdź się w quizie o Ekstraklasie
Pytanie 1 z 8
Który klub zdobył najwięcej mistrzostw Polski?