- Artur Jędrzejczyk, legenda Legii Warszawa, rozegrał swój 120. i ostatni mecz, otrzymując niezapomniane pożegnanie od kibiców i zawodników.
- "Jędza" zszedł z boiska w symbolicznym geście, a trener Papszun nazwał go wybitnym piłkarzem, którego postawa powinna być wzorem.
- Sprawdź, dlaczego kibice nazwali go "Ostatnim z gatunku" i co oznacza to pożegnanie dla przyszłości warszawskiego zespołu.
Doświadczony obrońca wyprowadził Legię jako kapitan i pierwszym kopnięciem rozpoczął spotkanie. Ostatni występ był symboliczny, bo po chwili najbardziej utytułowany piłkarz w historii klubu zszedł z boiska. Piłkarze obu drużyny przygotowali dla niego szpaler, a on opaskę kapitana przekazał Bartoszowi Kapustce.
Powrót Starucha na stadion Legii. Mocny transparent na temat morderstwa w Krakowie
Fani zgotowali mu niezapomnianą oprawę. Skandowali jego nazwisko, ale była także specjalna oprawa: numer 55 oraz napis "Ostatni z gatunku". Jędrzejczyk nie pozostał im dłużny, bo pojawił się na "Żylecie", gdzie zasiadają najzagorzalsi sympatycy stołecznej drużyny.
- Jestem dumny, że mogłem prowadzić Legię w wielkim meczu, w którym żegnaliśmy postać wybitną — powiedział Papszun. - Wybitnego piłkarza Legii, ale nie tylko Legii, ale i polskiej piłki. Zawsze bardziej docenia się takie osoby, kiedy odchodzą i czas mija, bo ciężko takich ludzi zastąpić. To, co kibice wywiesili, to pełna zgoda. Chcielibyśmy być tacy jak Jędrzejczyk. Przez ostatnie dwa dni zawodnicy słyszeli ode mnie, że chcemy być drużyną z charakterem, która się poświęci, ma pasję, jest zdeterminowana, żeby wygrywać i ma jakość - wyjawił trener warszawskiego klubu.
Marek Papszun o graczach Legii. Jeden nieobliczalny, drugi kapitalny, o kim mowa?
Szkoleniowiec przyznał, że bardzo zależało mu na zwycięstwie nad Śląskiem.
- To był więc mecz pod znakiem Jędrzejczyka - tłumaczył. - To było fantastyczne pożegnania. Kibice stanęli naprawdę na wysokości zadania, jak zwykle. Petarda. Nie jest łatwo być Jędrzejczykiem, ale chcemy być taką Legią, jaką on miał karierę. To powinien być nasz cel. Dobrze, że wyszliśmy z twarzą, bo słabo by to wyglądało, gdybyśmy przegrali ten mecz. Myślę, że Artur też zapamiętałby, że wystąpił w swoim ostatnim meczu, przegranym ze Śląskiem - podkreślił Papszun.
Artur Jędrzejczyk - ostatni taniec legendy w Legii. "To hołd złożony przez nas wszystkich"
