- Widzew Łódź planuje rekordowy transfer w Ekstraklasie, wykładając miliony na obrońcę Legii Warszawa.
- Celem jest Steve Kapuadi, a kwota transakcji ma wynieść trzy miliony euro, co czyni ją najwyższą w historii między polskimi klubami.
- Mimo dużych inwestycji Widzew znajduje się w strefie spadkowej. Czy ten transfer odmieni ich losy?
W tym sezonie Widzew Łódź nie szczędzi pieniędzy na transfery. Tym razem po raz kolejny rozbija bank. W tym roku łódzki klub sprowadził już siedmiu zawodników, ustanawiając przy tym transferowe rekordy Ekstraklasy. Jednak jak na razie duże inwestycje w żaden sposób nie przekładają się na wyniki, bo łodzianie znajdują się w strefie spadkowej.
Dlatego władze klubu rozglądają się za nowymi piłkarzami, a kolejnym celem transferowym stał się Steve Kapuadi z Legii Warszawa, co jest ruchem niezwykle zaskakującym.
Leszek Ojrzyński szokuje Ekstraklasę! Nikt na nich nie stawiał, a Zagłębie jest wiceliderem
Widzew rozbija bank. Ile będzie kosztował Kapuadi?
Według informacji portalu meczyki.pl obrońca Legii ma kosztować trzy miliony euro. Jeśli transakcja dojdzie do skutku, na sprzedaży zarobi nie tylko warszawski klub, ale także Wisła Płock, w której barwach Francuz występował wcześniej. "Nafciarze" zagwarantowali sobie procenty z kolejnych przenosin zawodnika.
To będzie najwyższy transfer w historii między klubami polskiej ligi. Według informacji portalu goal.pl zawodnik będzie mógł liczyć na bardzo wysokie wynagrodzenie. Jego zarobki mają być na poziomie 950 tys. euro rocznie.
Oskar Pietuszewski odpalił rakietę! Co za rajd Polaka w barwach FC Porto
Kapuadi był już jedną nogą we Włoszech
W tym oknie transferowym Steve Kapuadi był łączony z przenosinami do Cremonese. Wydawało się, że trafi do klubu z Serie A, ale ostatecznie nic z tego nie wyszło. Reprezentant Demokratycznej Republiki Konga pojechał nawet do Włoch, ale włoski zespół w ostatniej chwili odstąpił od jego zakupu.
Ostatnio Kapuadi zagrał w wygranym starciu z Wisłą Płock i pomógł Legii w przerwaniu serii 12 meczów bez zwycięstwa. Trener Marek Papszun był pytany o możliwe odejście doświadczonego obrońcy.
- Nie chcę wchodzić w politykę transferową - odparł wtedy Papszun, cytowany przez klubowe media. - Zobaczymy, czy Steve odejdzie, a jak odejdzie, to czy klub zdecyduje się na ruchy transferowe. Steve był już dwoma nogami we Włoszech. Chciałbym żeby został. Jednak nie zależy to ode mnie - dodawał szkoleniowiec.
Jagiellonia traci punkty i kapitana. Lider Ekstraklasy osłabiony przed kluczowym meczem
