- W emocjonujących derbach Krakowa Wisła Kraków pokonała Wieczystą 2:0.
- Jordi Sanchez ponownie zachwycił, strzelając gola i umacniając się na czele klasyfikacji najlepszych strzelców w Ekstraklasie.
- Sprawdź, jak debiut nowego trenera Wieczystej wpłynął na grę zespołu i jakie wnioski wyciągnęli szkoleniowcy po emocjonującym starciu!
W poprzedniej kolejce Wieczysta przegrała z Cracovią. Po tym spotkaniu pracę stracił trener Kazimierz Moskal. Jego następcą został Żeljko Kopić, którego debiut przystał na derby z Wisłą. Początek był obiecujący dla jego drużyny. Po raz pierwszy zagrał Efthymis Koulouris. To po uderzeniu greckiego napastnika zadrżała poprzeczka bramki gospodarzy. To Wieczysta sprawiała lepsze wrażenie w tej części, ale „Biała Gwiazda” też miała swoje okazje. Największe zagrożenie stworzył przed przerwą Jordi Sanchez.
Adrian Błąd miał zawał serca. Rafał Górak mówi: "Na pewno jeszcze nam pomoże"
Początek drugiej połowy zaczął się wyśmienicie dla Wisły. Sygnał do ataku dał właśnie Hiszpan, który z bliska trafił do siatki. Po chwili chorwacki bramkarz Wieczystej Nikola Cavlina zagrał wprost do Angela Rodado, ale ten nie wykorzystał jego błędu. W końcówce efektownym strzałem z dystansu popisał się rezerwowy Jeremy Guillemenot.
Artur Jędrzejczyk pożegnał się z Legią. "Chcielibyśmy być tacy jak on"
Dla Wisły to trzecia z rzędu wygrana przed własną widownią.
- Wieczysta to wymagający rywal, który ma dużo atutów ofensywnych - ocenił Mariusz Jop. - Pokazaliśmy, że możemy kontrolować mecz będąc w posiadaniu piłki, ale też bez niej. Dobra praca całego zespołu, jeśli chodzi o grę defensywną. Po kontrataku i przechwycie zdobyliśmy pierwszego gola. Bardzo cieszę się, że zagraliśmy na zero z tyłu. Byliśmy efektywni w tym, co robiliśmy. Mieliśmy momenty, żeby mecz zamknąć wcześniej. Cieszę się bardzo, że trzy punkty zostały na naszym stadionie - zaznaczył trener Wisły.
Marek Papszun o graczach Legii. Jeden nieobliczalny, drugi kapitalny, o kim mowa?
Dla Wieczystej to czwarta porażka w Ekstraklasie.
- Podobało mi się to, jak weszliśmy w mecz - tłumaczył Żeljko Kopić. - Mieliśmy posiadanie piłki, atakowaliśmy, kontrolowaliśmy to spotkanie. W drugiej części pierwszej połowy Wisła doszła do głosu. Miała więcej sytuacji i gra się wyrównała. Po przerwie chcieliśmy kontynuować to, co robiliśmy w pierwszej połowie. Chcieliśmy atakować i wykorzystywać przestrzenie za blokiem obronnym Wisły. Ale z kontrataku straciliśmy bramkę. Próbowaliśmy atakować, ale znów nadzialiśmy się na kontrę. Gdy Wisła strzeliła drugą bramkę po strzale z dystansu, to praktycznie było po meczu. Musimy skupić się na grze w obronie, bo po raz kolejny tracimy bramkę po złym zachowaniu w polu karnym. Z przodu staraliśmy się grać zbyt koronkowo - podsumował opiekun Wieczystej.
Artur Jędrzejczyk - ostatni taniec legendy w Legii. "To hołd złożony przez nas wszystkich"