- Szlagierowe starcie Legii z Widzewem dostarczyło kibicom niesamowitych emocji i zaciętej walki do ostatnich sekund.
- Rafał Augustyniak, strzelec bramki dla Legii, w niewiarygodny sposób ratował swój zespół, będąc bohaterem w obu polach karnych.
- Niespodziewany remis 1:1 zakończył się dantejskimi scenami i karczemną awanturą na boisku. Odkryj, co doprowadziło do eskalacji!
Błyskawiczna wymiana ciosów
Na ten mecz czekała cała piłkarska Polska. Przy Łazienkowskiej zasiadło ponad 27 tysięcy kibiców, którzy od samego początku oglądali zacięte widowisko. Pierwszy cios zadała Legia w 19. minucie. Do rzutu wolnego podszedł Rafał Augustyniak, a jego strzał w niewytłumaczalny sposób przepuścił Bartłomiej Drągowski. Fani Legii nie mieli litości dla bramkarza gości, śpiewając: „Hej Drągowski co zrobiłeś, taką szmatę przepuściłeś”.
Przeczytaj także: Koniec serii Roberta Lewandowskiego. Trzy sytuacje, które mogły zmienić losy
Radość gospodarzy nie trwała jednak długo. Widzew odpowiedział błyskawicznie! Zaledwie dwie minuty później po dośrodkowaniu Mariusza Fornalczyka piłkę do siatki skierował Karol Świderski. Futbolówka odbiła się jeszcze od pleców Kamila Piątkowskiego i to jemu zapisano samobójcze trafienie. Chwilę później mogło być już 2:1 dla łodzian, ale Fran Alvarez trafił tylko w słupek.
Augustyniak bohaterem w obu polach karnych
Druga połowa to prawdziwy festiwal niewykorzystanych szans Legii i heroiczna postawa jednego człowieka. Rafał Augustyniak, strzelec gola, tym razem wcielił się w rolę ostatniego obrońcy. Najpierw zablokował groźny strzał Fornalczyka, a po chwili wybił piłkę z linii bramkowej po uderzeniu Alvareza. W międzyczasie stuprocentowe okazje zmarnowali Jan Kuchta i Michal Sevcik.
- Mieliśmy trzy sytuacje, w których po prostu musimy strzelić gola. To są okazje, które musimy wykorzystać - grzmiał po meczu trener Marek Papszun.
Awantura na koniec
Im bliżej końca, tym na boisku robiło się coraz bardziej nerwowo. W doliczonym czasie gry, po faulu Antoniego Klukowskiego na Rubenie Vinagre, doszło do przepychanek, w których udział wzięli nawet rezerwowi. Sędzia musiał uspokajać zawodników, a całe zdarzenie było gorzkim podsumowaniem tego pełnego emocji spotkania.
- To było spotkanie zdecydowanie przyjemniejsze dla oka niż ostatni mecz przy Łazienkowskiej. Obie drużyny mogły ten mecz wygrać, ale ostatecznie skończyło się remisem, który chyba można uznać za sprawiedliwy - ocenił Bartosz Kapustka w rozmowie z Canal+ Sport.
Przeczytaj także: Koszmar Nawrockiego we Francji! Niewyobrażalny pech. Jest oficjalny komunikat
Remis sprawia, że Legia ma 16 punktów i zajmuje drugie miejsce w tabeli, tracąc dwa "oczka" do liderującego Górnika Zabrze. Widzew z dorobkiem ośmiu punktów jest na 11. pozycji. W następnej kolejce Legia zagra na wyjeździe z Jagiellonią Białystok.
