- Starcie Widzewa z Lechem Poznań dostarczyło kibicom niezapomnianych emocji, które sięgnęły zenitu w ostatnich sekundach meczu.
- Kuriozalny błąd bramkarza Widzewa, Bartłomieja Drągowskiego, w doliczonym czasie gry, pozwolił Lechowi Poznań na przypieczętowanie zwycięstwa 3:2.
- Dowiedz się, jak doszło do tej fatalnej pomyłki i dlaczego to zdarzenie na długo pozostanie tematem rozmów w świecie polskiej piłki.
W poprzedniej kolejce Widzew dał sobie w końcówce wydrzeć wygraną ze Śląskiem. Tyle, że wtedy skończyło się remisem. Spotkanie z Lechem nie układało się po myśli Łodzian, którzy po dwudziestu minutach stracili dwie bramki, które wypracował Patrik Walemark. Z podań Szweda skorzystali Antoni Kozubal i Allahyar Sayyadmanesh.
Jednak dwa ciosy nie podłamały gospodarzy, którzy po pięciu minutach odpowiedzieli. Karol Świderski strzelił pierwszego gola w barwach Widzewa. Po przerwie Mariusz Fornalczyk zaskoczył obronę i bramkarza Kolejorza. W końcówce sędzia podyktował nawet rzut karny dla łódzkiej drużyny, ale po analizie VAR wycofał się z tej decyzji.
Artur Jędrzejczyk pożegnał się z Legią. "Chcielibyśmy być tacy jak on"
Wydawało się, że skończy się remisem. Wtedy doszło do nieporozumienia między Marcelem Krajewskim i Drągowskim. Bramkarz Widzewa niepotrzebnie interweniował poza polem karnym. Chciał dobrze, ale w ten sposób tylko przeszkodził koledze z zespołu. Nie trafił w piłkę, która zaplątała mu się pod nogami. Z jego prezentu skorzystał Luis Palma i zapewnił mistrzom Polski triumf.
- Trudno mi uwierzyć w to, co wydarzyło się w ostatniej akcji meczu - wyznał Świderski w Canal+ Sport. - Tydzień temu było to samo. Dostaliśmy szybko czerwoną kartkę i potrafiliśmy do 80.minuty dobrze bronić, kontratakować i być dobrzy z piłką. Na koniec tracimy dwie bramki i remisujemy 3:3. Teraz to samo. Wracamy z wyniku 0:2. to nie jest łatwe odrobić to z mistrzem Polski. Jeśli wracasz na 2:2, to nie możesz przegrać meczu i to w taki sposób. Błąd, który może się zdarzyć, ale na pewno bardzo boli - wyznał reprezentant Polski.
Marek Papszun o graczach Legii. Jeden nieobliczalny, drugi kapitalny, o kim mowa?