– Michał Skiba, Super Express: Czy pojawia się gdzieś w Pana głowie obawa, że koniec żartów? Legia naprawdę będzie musiała się mocno napocić, żeby się utrzymać?
– Dariusz Dziekanowski: Patrząc na tabelę i chodząc na mecze, można mieć naprawdę duże obawy. To jest przerażające. Szczególnie sposób, w jaki Legia teraz przegrywa mecze u siebie, zwłaszcza z drużynami bezpośrednio zagrożonymi spadkiem. To sytuacja, której chyba nikt w Legii się nie spodziewał.
– Wydawało się, że mecz z Piastem Gliwice (0:1) może być okazją do odbicia się. Był pan zaskoczony nieskutecznością Legii? Najbardziej obrywa oczywiście Mileta Rajović...
– Trzeba najpierw ocenić, czy zawodnik bardzo chce, ale nie potrafi, czy może źle jest prowadzony. Rajović został kupiony za trzy miliony euro, ktoś te miliony wydał, to największy transfer. I co on prezentował wcześniej, że został sprowadzony? Myślę, że stara się jak najlepiej, ale jego dyspozycja jest fatalna. Widzimy niemoc wszystkich zawodników – było wiele transferów...
– Może było ich za dużo?
– Ci zawodnicy powinni być przygotowani do gry. Byli w ciągłym treningu, chyba, że wcześniej byli tylko na wakacjach ma Malediwach lub na Bali. Jeśli nie byli w treningu, to byłoby mało profesjonalne przede wszystkim ze strony klubu. Legia sprowadziła aktualnych reprezentantów Polski: Urbański, Wszołek, Reca, Kapustka, Szymański. Przecież Wszołek i Kapustka grali nawet u Jana Urbana. Kapustka stał się rezerwowym w Legii, zawodzi. Jest Kamil Piątkowski... Te zakupy zostały poczynione przez klub, ale zawodnicy są po prostu zagubieni – jakby znaleźli się na dworcu w Szanghaju albo Pekinie. Postawa na boisku jest wypadkową przygotowań. Ktoś jest za to odpowiedzialny.
– Odpowiedzialność rozłożona na kilka osób.
– Ale prezes Herra, którego się przecież mocno czepiają kibice, jest od spraw organizacyjnych, biznesowych, a nie sportowych.
– Kto ściągnął Miletę Rajovicia do końca nie wiemy, to chyba nie wybrzmiało...
– Zapytajcie Rajovicia. Jeśli nikt się nie przyznaje, może Rajović sam się zgłosił i zapłacił za siebie (śmiech). Myślę, że takie podstawowe informacje, np. kto odpowiadał za transfery, powinny być jawne, podobnie jak zarobki. Nie jest tajemnicą, że zawodnicy zarabiają dużo i mają kontrakty reklamowe. Jeśli wszystko jest legalne, nie powinno być ukrywane. W Premier League czy w niższych ligach w Anglii wszystko jest transparentne. A u nas to jest tajemnica. Dlaczego? Popularność takiego Rajovicia poszybowałaby mocniej, gdybyśmy wiedzieli ile zarabia. A może ktoś indywidualnie przygotowuje Rajovica do meczu? Chciałbym poznać taką osobę.
– Obawiam się, że obecny szczupły sztab nie posiada takiej osoby...
– Biedny Rajović. Pozostawiony samemu sobie. Nie ma trenera, który może pokierować jego rozwojem. Czyli Inaki Astiz nie jest taką osobą, która może mu pomóc, bo nie ma kompetencji?
– Na pewno nie jest to człowiek, który chciał wskoczyć w buty pierwszego trenera.
– Ale się zgodził... Został trenerem na 10 meczów, przegrywa lub remisuje i potem mówi, że Legia tworzy dużo sytuacji. Ciężki orzech do zgryzienia. Nie szanuje się kibiców, mówiąc o tym, że jest dobrze, gdy widzimy to niezadowolenie fanów. Mówiąc, że jest dobrze jest brakiem szacunku.
ZOBACZ TEŻ: Legia Warszawa pobiła rekord wstydu. Dyrektor Fredi Bobić nie wytrzymał
– Fredi Bobić zrzucił winę na piłkarzy...
– To mam pytanie: kto robił badania lekarskie i nie sprawdził, że piłkarze nie mają jaj. Dyrektor sportowy Fredi Bobić podpisał zawodników bez jaj. Kto ich wskazał i wybrał? Może tu jest pomysł, że oni będą silni za trzy lata. Może taki plan jest? Po trzech meczach można się zastanawiać, co jest nie tak, jeśli piłkarz z zagranicy nie daje rady. Tutaj trzeba przyjść i pokazać co najlepsze od pierwszego dnia.
– Marek Papszun to wszystko naprawi?
– Nie wiem, co zrobi, bo dyrektor sportowy powiedział, że piłkarze nie mają jaj. Czy Marek Papszun wie, że tak jest? Bo dyrektorzy sportowi podpisali takich piłkarzy. To dla mnie ciekawe.
– Chyba nie wszyscy są źli...
– Teraz Papszun musi to sprawdzić sam, ale co z tymi osobami, którzy nie zwrócili uwagi na piłkarzy bez jaj? Może dowiemy się, że Mileta Rajović, główny winowajca, strzela dużo goli na treningach?
– Gol z Noah FC, a wcześniej gol z karnego w końcówce września z Pogonią Szczecin.
– Jeżeli Rajović jest problemem i inny napastnik jest potrzebny, to gdyby Legia miała dobrego napastnika to od razu dobrze by funkcjonowała? Nie szedłbym w taką ślepą uliczkę. Czasem te akcenty strzeleckie się rozkładają, czasem wręcz przeciwnie. Zależy od tego, jak rozbudowany jest zespół, jakie predyspozycje mają zawodnicy i jaki mają wkład w zespół.
ZOBACZ TEŻ: Marek Papszun wybrał się na Jasną Górę. Tak reagowali kibice
– Legia ma tylko 19 goli strzelonych w lidze, 21 straconych bramek. Na całym boisku dzieje się z Legią źle. Trzeba prosić Mikołaja, by na gwiazdkę przyniósł Legii rodzinną atmosferę w drużynę wiosną, by kibice czuli się zadowoleni. Bo Legia ma budżet, aspiracje i historię, by osiąga sukcesy.
– Nie winiłbym Rajovicia. To nie jest przygotowany mentalnie ani fizycznie. To nie jest zawodnik wysokiego kalibru, a jego transfer za 3 miliony to odpowiedzialność klubu. Nie wyciskają z niego wszystkich możliwości.
– Może mu trzeba puścić pańskie cztery gole w meczu z Partizanem w barwach Celtiku?
– Proszę mu tego nie robić. Tu jest problem, że wszyscy grają poniżej pewnego poziomu. To bije w trenerów, wszystkich związanych blisko z zawodnikami. Oni za to odpowiadają. Widać, że bardzo źle się dzieje i cała sprawa polega na tym, by wcześniej zareagować. Zawsze trzeba zrobić tak, by moment kryzysu był najkrótszy. Nie czekać na zapalenie płuc, tylko reagować, gdy jest katar. jest globalny – wszyscy zawodnicy grają poniżej swojego poziomu. Trzeba było wcześniej reagować.
– Trzeba przechorować do końcówki stycznia i meczu z Koroną...
– To jak myślimy już o Koronie, to mamy problem.
– No tak. Jeszcze mecz z Lincolnem w Lidze Konferencji.
– Mamy drużynę Old Boyów i możemy spokojnie wziąć odpowiedzialność za to spotkanie z Lincolnem. Widzimy, że piłkarze nie mają energii, my jeszcze mamy. Możemy drużynę zastąpić. W środę zacznę przygotowania.