- Łukasz Zjawiński błyskawicznie adaptuje się w Legii, stając się kluczowym napastnikiem.
- Po premierowym golu w poprzedniej kolejce, „Zjawa” ponownie pokonał bramkarza rywali, zapewniając warszawskiej drużynie cenny punkt w wyjazdowym meczu z Koroną.
- Trener Marek Papszun analizuje, co zdecydowało o tym, że Legia straciła punkty w Kielcach.
Zjawiński wywalczył sobie miejsce w pierwszym składzie Legii. Przeciwko Zagłębiu zdobył bramkę głową. W taki sam sposób pokonał bramkarza Korony. W pierwszej połowie Kamil Piątkowski dośrodkował z prawej strony na pole karne, a „Zjawa” uśpił czujność kieleckiej drużyny.
- To kolejna jego duża bramka, bo w poprzednim spotkaniu zdobył podobną - przypomniał Marek Papszun. - Zrobił to w nieprostej sytuacji. To budujące, że Łukasz tak szybko zaadaptował się i pomaga nam. Dzięki jego akcji wywozimy punkt. Trzeba przyznać, że zagranie „Piony” też było kapitalne - ocenił trener stołecznego klubu.
Michal Gasparik o energii Górnika Zabrze. Padły słowa o ryzyku i dobrej reakcji
Jednak szkoleniowiec Legii był rozczarowany wynikiem. W drugiej połowie jego podopieczni stracili gola po rzucie rożnym. Katem okazał się Mariusz Stępiński, który w rundzie wiosennej ubiegłego sezonu ustrzelił dublet na Łazienkowskiej.
- Jesteśmy niepocieszeni wynikiem, bo prowadziliśmy - oznajmił Papszun. - Powinniśmy dowieźć to zwycięstwo, ale nie zrobiliśmy tego i wracamy z punktem. Gdyby mecz ułożył się inaczej, to pewnie w miarę byśmy to przyjęli. Jednak strzelając gola na wyjeździe, będąc dojrzałym zespołem, trzeba wygrać. Pierwsza połowa była pod naszą kontrolą, poza jedną sytuacją Korony. Jednak w drugiej połowie już tej kontroli nie mieliśmy. Zbyt mocno oddaliśmy inicjatywę i straciliśmy bramkę - analizował.
W dniu spotkania trener Papszun obchodził 52. urodziny.
- Dla mnie prezentem jest to, że mogę pracować z tymi ludźmi w Legii - tłumaczył Papszun. - Chcieliśmy zakończyć ten dzień tak, jak zaczęliśmy: bardzo miło. Skończyliśmy umiarkowanie miło. Tyle, że mogło być gorzej, bo Korona też mogła strzelić gola na 2:1 i byśmy wracali bez punktu - wyjaśniał.
Michal Gasparik nie traci nadziei. Górnik przejdzie Ferencvaros w Lidze Europy?
Trener docenił poświęcenie podopiecznych. Jednak zwrócił uwagę na błąd przy stracie gola.
– Doceniam wysiłek zespołu, bo nie był to prosty mecz - stwierdził. - Nie pamiętam, żeby w Kielcach było jakieś łatwe spotkanie. Korona zawsze jest zdeterminowana. To drużyna z charakterem, walcząca i to pokazała. Ale nie możemy stracić bramki w taki sposób - ocenił Papszun, który liczy na wygraną Legii u siebie w starciu z Radomiakiem.
