Wisła Kraków z ulgą pożegnała się z 1. ligą. Euforia rozpoczęła się już dwa tygodnie wcześniej, kiedy zwycięstwo nad Chrobrym Głogów przypieczętowało powrót „Białej Gwiazdy” do najwyższej klasy rozgrywkowej. Mecz z siedlecką ekipą zapełnił stadion przy Reymonta. 30 tysięcy sympatyków zapełniło obiekt, trybuny zaczerwieniły się dosyć mocno, bowiem niemal każdy założył czerwoną koszulkę.
Jak informuje "Gazeta Krakowska" - organizatorzy nie planowali wtargnięcia kibiców na murawę. Powstrzymanie ich radości okazało się niemożliwe. Fani ruszyli na boisko, a kolejne komunikaty spikera nikogo nie odstraszały. Dopiero reakcja osób odpowiedzialnych za prowadzenie dopingu sprawiła, że kibice zaczęli opuszczać płytę boiska, co umożliwiło wręczenie medali i trofeum przez prezesa Polski Związek Piłki Nożnej Cezary Kulesza.
ZOBACZ TEŻ: Fatalny wieczór reprezentanta Polski. Taka zmiana musiała zaboleć
Na tym jednak świętowanie się nie skończyło. Tłumy kibiców ruszyły ulicami Krakowa w kierunku Rynku Głównego. Według relacji w centrum miasta mogło pojawić się nawet od 50 do 60 tysięcy osób. Okolice pomnika Adama Mickiewicza były tak zatłoczone, że trudno było się poruszać. Nie brakowało głośnych przyśpiewek i ogromnych ilości pirotechniki.
Jak donoszą media, pojawiły się także nieoczekiwane problemy organizacyjne. Autokar z napisem „Jest pięknie”, którym piłkarze mieli przyjechać na Rynek Główny, zepsuł się po drodze. Klub szybko znalazł jednak zastępczy pojazd i ostatecznie zawodnicy dotarli na miejsce, pojawiając się na balkonie Sukiennic ku ogromnej radości zgromadzonych fanów.
ZOBACZ TEŻ: Marek Papszun o przeczuciu i walce o puchary. Zadecydował jeden strzał