Wielka kasa za gwiazdę Górnika? Milik twardo: „Trzeba mieć dużą walizkę pieniędzy”

Historyczny sukces Górnika Zabrze, jakim jest wicemistrzostwo Polski i awans do eliminacji Ligi Mistrzów, to powód do dumy, ale i początek intensywnej pracy. Dyrektor sportowy klubu, Łukasz Milik, w szczerej rozmowie opowiada o kulisach minionego sezonu, kluczowych decyzjach i relacjach z nowym właścicielem klubu Lukasem Podolskim. Ujawnia także, jakie są plany transferowe klubu i ile trzeba zapłacić za największe gwiazdy zespołu.

Łukasz Milik (dyrektor Górnik Zabrze) dla „Super Expressu”
  • Po historycznym wicemistrzostwie i awansie do eliminacji Ligi Mistrzów, Górnik Zabrze staje przed nowymi, ambitnymi wyzwaniami.
  • Dyrektor sportowy Łukasz Milik ujawnia kulisy sukcesu, opowiada o relacjach z trenerem Gasparikiem i pilnych planach transferowych, w tym poszukiwaniach kluczowej "dziewiątki".
  • Odkryj, jak klub zamierza utrzymać gwiazdy i stawić czoła europejskim rywalom – przeczytaj, co czeka Górnik Zabrze!

Sukces okupiony ciężką pracą

„Super Express”: - Gdyby przed sezonem ktoś powiedział, że Górnik zdobędzie wicemistrzostwo Polski i powalczy o Ligę Mistrzów, wziąłby Pan taki scenariusz w ciemno?

Łukasz Milik: - Zawsze gra się o pierwsze miejsce, ale trzeba być realistą. Oczywiście, gdyby ktoś przed sezonem powiedział, że zdobędziemy drugie miejsce i dojdziemy do finału Pucharu Polski, wzięlibyśmy to w ciemno. W jedną rzecz wierzyłem szczególnie – w finał Pucharu Polski. Miałem nadzieję, że dojdziemy do Warszawy i to marzenie się spełni, bo od początku był to nasz cel. Natomiast pozycja w lidze i zakończenie sezonu z takim happy endem, czyli drugą pozycją, to coś niezwykłego i niesamowitego.

Przeczytaj także: Lukas Podolski wypalił o Polsce i Polakach! Gwiazdor z Zabrza zupełnie się nie hamował

- Ile godzin snu ma dyrektor sportowy wicemistrza Polski? Podejrzewam, że po takim sukcesie jest go jeszcze mniej.

- Ten cały rok był dla mnie ciężki. Zaczęło się od okresu przemeblowań na ławce trenerskiej, szukania nowego szkoleniowca... Pracy cały czas przybywa. Jestem już nauczony spać po 3-4 godziny na dobę. Organizm jakoś funkcjonuje, ale oczywiście jest to ciężkie. Też marzę o urlopie, żeby w końcu pojechać i trochę odpocząć, ale wiem, że nawet jeśli się uda, to będzie to urlop z telefonem w ręku. Leżak będzie połączony z pracą. Trzeba jednak pobyć trochę z rodziną i naładować baterie, bo w ostatnich miesiącach człowiek jedzie już na oparach.

Trener, szatnia i szczere rozmowy przy obiedzie

- Dyrektorów sportowych często chwali się lub gani za transfery. Patrząc z perspektywy czasu, jednym z najważniejszych ruchów było chyba zatrudnienie trenera Michala Gasparika, prawda?

- Tak, to był jeden z kluczowych etapów. Trener Gasparik, ale też transfery takich zawodników jak Jarosław Kubicki, to wszystko złożyło się w całość. W każdym okienku staramy się wzmocnić zespół silnym ogniwem, ale wiadomo, że pierwszym kołem napędowym jest trener. Od niego wszystko zależy – taktyka, funkcjonowanie drużyny i atmosfera, czy, mówiąc po młodzieżowemu, "flow" w szatni. Uważamy też, że drugim, nieoczywistym, ale bardzo ważnym transferem był powrót Tomasza Loski. Bardzo pomógł w budowaniu relacji w zespole i od początku pokazywał ten śląski klimat.

Zobacz też: Lukas Podolski nie mógł się powstrzymać! Wspomniał o ważnym dniu. Podzielił się tym z fanami

- Jak wyglądają pana relacje z trenerem? Zdarzają się spięcia w stylu: „tego piłkarza nie bierzemy”, a „tego weźmy”?

- Mówimy sobie wszystko szczerze. To konieczne, żeby było lepiej. Mamy swój sprawdzony rytuał: co tydzień staramy się wychodzić na obiad lub kolację, zapraszamy się do różnych restauracji. Zazwyczaj dzieje się to dzień lub dwa po meczu.

- Jaka kuchnia dominuje?

- Różna – od włoskiej, przez ryby, po inne dania. Siadamy na spokojnie i omawiamy szczegóły: co zrobiliśmy dobrze, a co źle. Chcemy być z każdym miesiącem coraz mocniejsi i wiemy, ile mamy jeszcze do poprawy. Im więcej będzie takich szczerych rozmów, tym lepiej. Nie budujemy napięć i od razu rozwiązujemy małe problemy, bo nie ma sensu chować niczego pod dywan. Cieszymy się z sukcesu, ale wiemy, że ten stadion zasługuje na jeszcze więcej i razem możemy wypracować wiele fajnych chwil.

Kto odejdzie z Górnika? Podolski w nowej roli

- Częstą przypadłością polskich klubów, które awansują do europejskich pucharów, jest to, że są rozkupywane. Możemy uspokoić kibiców, że wam to nie grozi?

- Zawsze, gdy pojawia się dobra oferta, istnieje szansa na sprzedaż. Jesteśmy takim klubem. Dopóki nie zbudujemy stabilnych fundamentów i pewnego schematu działania oraz nie pozbędziemy się wszystkich finansowych demonów z przeszłości, tak będzie. Trzeba też być szczerym wobec piłkarzy. Oni wiedzą, na czym stoją. Zazwyczaj rozmawiamy z nimi wprost: "jak będzie oferta na tyle i tyle, możesz odejść. Jak będzie mniejsza, to nawet nie ma co przychodzić". Dzięki temu zawodnicy wiedzą, czego od nich oczekujemy.

- Jakim szefem jest Lukas Podolski?

- Myślę, że bardzo dobrym. Trudno jeszcze w pełni ocenić, bo dopiero wchodzi do klubu i przejmuje obowiązki. Czas pokaże. Teraz trzeba też oddzielić relację biznesową od prywatnej, bo wiadomo, że poza boiskiem mamy dobre stosunki. Oczywiście szefa trzeba słuchać, wykonywać polecenia i dobrze współpracować. Mam nadzieję, że ta dobra atmosfera z szatni przeniesie się także "na górę".

- A jeśli ktoś przyjdzie po Maksymiliana Chłania, to z jaką kwotą musi się liczyć?

- Trzeba mieć dużą walizkę pieniędzy. To już nie są małe kwoty. Wiemy, jak musieliśmy o niego walczyć, więc teraz niech inni powalczą tak samo z nami.

Zobacz też: Kebab od Lukasa Podolskiego w Zabrzu. Tyle kosztuje "bomba mięsno-warzywna". Pojechałem to sprawdzić

TEST KEBABA ŁUKASZA PODOLSKIEGO W ZABRZU | Futbologia

Cel: Liga Mistrzów i nowa "dziewiątka"

- Walka o Ligę Mistrzów to marzenie polskich klubów. Wasza ścieżka, jako wicemistrza, będzie znacznie trudniejsza niż mistrza Polski.

- Trzeba się cieszyć i pochwalić resztę klubów, które tę ścieżkę dla nas wydeptały. Jesteśmy nowicjuszem w pucharach w ostatnich latach. Startujemy od razu z wysokiego pułapu (Górnik zagra z Fenerbahce Stambuł - red.). Sportowo będzie to ciężka przeprawa. Chcemy jak najszybciej skompletować kadrę, żeby zespół był gotowy na ten pierwszy mecz. Czasu ubywa, ale robimy wszystko, żeby Górnik był stabilny i przygotowany.

- Które pozycje wymagają największych wzmocnień?

- Pozycja numer dziewięć. Wiadomo, że na niej mamy braki i nie udało nam się tego do końca rozwiązać. Wiemy, że w tym momencie musimy w tę pozycję zainwestować więcej, niż oferowaliśmy wcześniej.

- Jest już ktoś na oku? W mediach pojawiają się różne nazwiska.

- Są różni piłkarze na oku. Nie będę zaprzeczał ani blefował – z częścią zawodników, o których spekulują media, rzeczywiście prowadzimy rozmowy. Zobaczymy, jak to się zakończy.

- Akurat wolna "dziewiątka" pojawiła się na rynku po rozstaniu z Barceloną...

- (śmiech) To jest "mission impossible". Myślę, że z całym szacunkiem, ale cały nasz budżet nie wystarczyłby, żeby zapłacić Robertowi Lewandowskiemu.

Szybki QUIZ. Leo Messi czy Cristiano Ronaldo? Tylko dwie odpowiedzi do wyboru
Pytanie 1 z 20
Który piłkarz nie grał w Realu Madryt?