- Górnik Zabrze, po historycznym zdobyciu Pucharu Polski i powrocie do europejskich pucharów, zaskoczył skalą sukcesu nawet swojego trenera, Michała Gašparíka.
- Szkoleniowiec ujawnia kulisy walki o podwójną koronę, nową rolę Lukasa Podolskiego oraz zdradza, kto rozkręca atmosferę w szatni.
- Czy w obliczu europejskich wyzwań, takich jak Liga Mistrzów, Górnik ma szansę na kolejny spektakularny wynik? Sprawdź, co na to trener!
Puchar jest nasz, ale mistrzostwo było poza zasięgiem
Przemysław Ofiara, „Super Express”: - Gdyby ktoś przed sezonem powiedział panu: "Michal, w tym roku zdobędziecie Puchar Polski i awansujecie do eliminacji Ligi Mistrzów", uwierzyłby pan?
Michal Gasparik: - Powiedziałbym, że nie wierzę. Może w Puchar Polski jeszcze bym trochę wierzył, bo cztery lata temu też byliśmy w finale i udało nam się go wygrać. Liczyłem, że przy odrobinie szczęścia możemy to powtórzyć. Ale że do tego dojdzie drugie miejsce w lidze? W to bym nie uwierzył. Na Słowacji, w słabszej lidze, byłem najwyżej na trzecim miejscu, a tutaj chłopcy wywalczyli na boisku coś fantastycznego.
- Przylgnęła do pana łatka specjalisty od finałów. Czy kolejne finałowe doświadczenie pomaga, czy może każdy taki mecz to zupełnie inna historia?
- Każdy finał jest inny, inne są też przygotowania. Ale to doświadczenie z poprzednich finałów jest i ja z niego korzystałem. Myślę, że było widać, że cały zespół był mentalnie dobrze przygotowany do tego meczu. Cały sztab szkoleniowy wykonał świetną pracę i wszystko poszło po naszej myśli. Oczywiście, mieliśmy też trochę szczęścia, ale udało się.
Przeczytaj także: Piotr Rutkowski szczerze o przyszłości Lecha Poznań. Padły słowa o transferach, tego nie chciał obiecać
- Po wygraniu Pucharu Polski był moment, w którym mogliście powalczyć o podwójną koronę. Nie ma dziś trochę żalu, że było tak blisko?
- Nie, nie czuję żalu. Lech był po prostu najmocniejszy. Sezon jest długi i sprawiedliwy, a oni wygrali z nami dwa razy. Cieszę się jednak, że udało nam się ich pokonać na wyjeździe, bo wydaje mi się, że gdyby nie to, prawdopodobnie zdobyliby dublet. A tak, mają "tylko" mistrzostwo, na które w pełni zasłużyli. Trudno jest grać ligę po takim emocjonalnym zwycięstwie w finale. Pamiętam, że kilka dni po pucharze przegraliśmy u siebie z Zagłębiem Lubin. Przygotowania do takiego meczu są bardzo ciężkie i specyficzne.
Podolski szefem? "Już wcześniej nim był"
- Jak wyglądają pana relacje z Lukasem Podolskim? Do tej pory był pana zawodnikiem, a za chwilę, jako właściciel, stanie się w pewnym sensie pana szefem.
- On już wcześniej był w pewnym sensie szefem. Wyskoczył na dwie godziny na trening, a potem zarządzał wszystkim poza boiskiem. Dla nas niewiele się zmienia, "Poldi" będzie taki sam jak wcześniej. Będzie go jednak trochę brakowało na boisku – tej jego energii, tego, jak krzyczy. Mnie się to podoba, bo to jest taka "stara szkoła", którą sam pamiętam jako piłkarz. Dzisiaj młodzi chłopcy są zupełnie inni i właśnie tego będzie na boisku brakowało.
Marzenia o Lidze Mistrzów. "Z każdym da się grać"
- Jak myśli pan o Lidze Mistrzów, ciarki się pojawiają na plecach?
- (śmiech) Kilka razy już słyszałem, jak chłopaki puszczali jej hymn w szatni, ale przed nami długa droga. Mam nadzieję, że jesteśmy w stanie awansować do fazy grupowej obojętnie jakich rozgrywek.
- Potencjalni rywale w eliminacjach, jak Sturm Graz czy Fenerbahce, robią wrażenie.
- To już jest najwyższa półka. Sturm Graz to prawdopodobnie poziom Lecha Poznań, czyli najmocniejszych klubów w Polsce. Z kolei przeciwko Fenerbahce grałem już z Trnavą i wcale nie mieli z nami łatwo. U siebie długo utrzymywał się wynik 0:0, dopiero w ostatnich dziesięciu minutach rozstrzygnęli mecz. Na wyjeździe do przerwy było 0:0, choć potem straciliśmy cztery bramki. Ale to pokazuje, że z każdym da się grać.
Zobacz też: Legenda Legii apeluje do Marka Papszuna przed nowym sezonem. „Muszą być transfery, które dadzą jakość”
Dusza towarzystwa w szatni Górnika
- Na koniec chciałbym zapytać o atmosferę w szatni. Kto jest jej liderem, jeśli chodzi o humor?
- Tomek Loska. On jest naprawdę niesamowity. Nigdy w życiu nie widziałem takiego piłkarza w szatni. Gdyby był z nami na Gali Ekstraklasy, bez problemu poprowadziłby całą tę imprezę. Jest po prostu niesamowity.
Rozmawiał Przemysław Ofiara