- Zoran Arsenić, nowy obrońca Legii, został bohaterem meczu, strzelając zwycięską bramkę w doliczonym czasie gry, ale my rozmawialiśmy z nim tuż przed tym triumfem.
- W ekskluzywnym wywiadzie Chorwat zdradza kulisy transferu, opowiada o życiu w Warszawie z rodziną i pięcioletniej współpracy z trenerem Papszunem.
- Poznaj jego osobiste wyzwania jako świeżo upieczonego ojca i dowiedz się, co obiecał dać Legii, zanim jeszcze stał się jej bohaterem.
„Super Express”: - Pierwsze tygodnie w Legii za tobą. Jak się tu czujesz? Jak przyjęła cię drużyna?
Zoran Arsenić: - Czuję się świetnie. Lubię stolicę, a Warszawa to piękne miasto. Znalazłem już mieszkanie i zdążyłem się trochę zaadaptować. Zespół jest super, chłopaki świetnie mnie przyjęli, więc mogę mówić o samych pozytywach.
- Udało ci się już coś zwiedzić?
- Niestety nie. Okres przygotowawczy jest zawsze bardzo intensywny – dużo treningów i pracy. Szczerze mówiąc, ani razu nie byłem jeszcze na mieście. Cały czas spędzałem w LTC lub na szukaniu mieszkania. Myślę, że na zwiedzanie jeszcze przyjdzie czas.
Przeczytaj także: Prezydent FIFA Gianni Infantino grzmi w przedziwnym oświadczeniu: Jesteście pochłonięci nienawiścią!
- Mieszkasz już w Warszawie z rodziną?
- Na razie jestem sam. Żona i córka zostały w Chorwacji na czas okresu przygotowawczego, żebym mógł w pełni skupić się na tym, co dzieje się tutaj. Ale już niedługo do mnie dołączą.
- Twoja żona podobno jest dentystką. Będzie pracować w Polsce?
- Tak, jest dentystką. Ukończyła nawet kurs języka polskiego na poziomie B1, aby móc tu pracować. Jednak odkąd urodziło się dziecko, to ono jest dla nas najważniejsze na świecie. Na razie żona opiekuje się córką, a co będzie dalej, zobaczymy.
- Wspomniałeś, że niedawno zostałeś ojcem. Jak odnajdujesz się w tej roli?
- Córka urodziła się rok i trzy miesiące temu w Katowicach, więc to jest coś, co mocno wiąże nas z Polską. Wszyscy mi mówili, że ojcostwo to wyjątkowe uczucie, ale dopóki sam tego nie doświadczysz, nie do końca w to wierzysz. Teraz, gdy jestem ojcem, mogę powiedzieć, że to wspaniały czas. Obserwowanie, jak córka rośnie, jest niesamowite.
- A co z nieprzespanymi nocami? Wpływały na twoją formę na treningach?
- W sumie nie aż tak bardzo. Córka, odkąd była mała, bardzo dobrze spała i szybko złapaliśmy dobry rytm. Oczywiście zdarzały się trudniejsze noce, na przykład przy ząbkowaniu, ale ogólnie nie mogę narzekać.
- Jesteś domatorem czy lubisz wychodzić do restauracji?
- Powiedziałbym, że to taka hybryda. W tygodniu żona gotuje w domu, głównie dla dziecka, więc my też z tego korzystamy. Do tego jakaś kawa na mieście, spacer. W weekend zdarza nam się wyjść do restauracji.
- A w twoim domu króluje kuchnia chorwacka czy polska?
- Zdecydowanie chorwacka, bo żona też jest Chorwatką. Ale niekoniecznie pleskawica, bo to dość ciężkie danie. Raczej lekkie zupy z Chorwacji, dania kuchni bośniackiej czy makarony.
- Latem w Chorwacji można spotkać wielu Polaków.
- To prawda. Gdy byłem niedawno w Chorwacji nad morzem, spotkałem bardzo dużo Polaków.
Zobacz też: Wzruszające pożegnanie gwiazdora reprezentacji Polski. To już koniec
- Przejdźmy do piłki. Wielu uważa, że twoje przyjście do Legii to w dużej mierze zasługa Marka Papszuna. To był główny powód transferu?
- Na pewno jeden z najważniejszych. To, że znam trenera, a trener zna mnie, na pewno ułatwia współpracę. Jednak Legia jako klub i Warszawa jako miasto również miały wiele atutów, które przyciągają zawodników. To nie tylko obecność trenera była decydująca, Legia ma swoje argumenty.
- Co jest najlepszego w warsztacie trenerskim Marka Papszuna? Pracowaliście razem pięć lat.
- Myślę, że to, że zawsze wiesz, czego się spodziewać. Każdego dnia wiesz, co będzie ważne, wiesz, że musisz ciężko pracować i że ta praca przyniesie efekty. Wszystko jest jasne i klarowne. To konsekwentna, ciężka praca, która zawsze dawała wyniki. Myślę, że to przekonało nie tylko mnie, ale większość zawodników, którzy z nim pracowali, by za nim podążać.
- Co ty, jako zawodnik, chcesz dać Legii? Ja myślę o doświadczeniu i waleczności.
- Z jednej strony mam już trochę doświadczenia, ale z drugiej czuję się świetnie i jestem gotowy, by walczyć o miejsce w składzie. To normalne i naturalne, bo po to tu przyszedłem. Oprócz doświadczenia, doskonale znam system i zasady taktyczne trenera. To kolejny plus, dzięki któremu mogę pomóc chłopakom szybciej wdrażać pewne założenia. Będę się starał, jak zawsze, dawać z siebie wszystko na każdym treningu i w meczu, aby moja determinacja była zawsze widoczna.
- Przychodzisz do Legii w trudnym momencie, po bardzo słabym sezonie.
- Wszyscy widzieliśmy, jak to wyglądało w poprzednim sezonie, ale widzieliśmy też, jak sytuacja się zmieniła. Myślę, że zespół i ludzie w klubie zrobili ogromny postęp od początku do końca rozgrywek. To musi być dla nas droga naprzód i motywacja do dalszej pracy, która na końcu się opłaci.
- O co Legia będzie walczyć w tym sezonie?
- Legia jako klub zawsze ma aspiracje do walki o najwyższe cele. Dla nas, piłkarzy i sztabu, najważniejsza będzie walka o punkty w każdym meczu. Naszym obowiązkiem jest wychodzić na boisko, czy to u siebie, czy na wyjeździe, i walczyć o trzy punkty. Chcemy wygrać jak najwięcej spotkań, żeby na końcu mieć co świętować. Nie chcemy składać wielkich deklaracji na początku. Chcemy podchodzić do każdego meczu, jakby był ostatnim, i po prostu go wygrać.
