El. Ligi Europy: Ufff! Lech Poznań w końcówce uratował się przed obciachem z Farerami

2026-08-06 21:39

Lech Poznań po koszmarnym odpadnięciu z eliminacji Ligi Mistrzów był blisko kolejnej wpadki. Po 80 minutach pierwszego meczu 3. rundy el. Ligi Europy z KI Klaksvik w Poznaniu było 0:0, ale gol Yannicka Agnero pozwolił uniknąć obciachu z mistrzem Wysp Owczych na własnym stadionie. Mistrzowie Polski wywalczyli skromną zaliczkę przed przyszłotygodniowym rewanżem na terenie Farerów.

Trzej piłkarze Lecha Poznań, w tym Yannick Agnero, cieszą się z gola. O meczu z KI Klaksvik czytaj na SE Supersport.
Autor: Jakub Piasecki/ Cyfrasport Lech Poznań - KI Klaksvik
  • Po klęsce w el. Ligi Mistrzów, Lech Poznań rywalizuje w eliminacjach do Ligi Europy.
  • Pierwszy mecz 3. rundy el. LE z KI Klaksvik zakończył się wygraną Lecha 1:0.
  • Gola na wagę skromnego zwycięstwa dopiero w 81. minucie strzelił Yannick Agnero.

Lech - Klaksvik: Było blisko obciachu, męczarnie mistrzów Polski z Farerami w Poznaniu

Zaledwie tydzień po wstydliwej porażce z duńskim Aarhus 1:4 (rzuty karne 3-4) w kwalifikacjach Ligi Mistrzów, Lech był blisko kolejnego blamażu. Poznaniacy przystąpili do spotkania bez trenera Nielsa Frederiksena na ławce. Szkoleniowiec został zdyskwalifikowany na jeden mecz przez UEFA za opóźnione wyjście swojego zespołu z szatni na drugą połowę podczas meczu el. LM z Aarhus. W przypadku takiego zdarzenia odpowiedzialny jest właśnie szkoleniowiec. Duńczyk zasiadł w loży, a drużyną kierował jego asystent Andreas Hagen.

Jagiellonia - Rangers: Wielka wygrana w Lidze Europy! Zobacz gole i najważniejsze akcje

Quiz: Czy znasz historię Lecha Poznań?
Pytanie 1 z 10
Data założenia Lecha Poznań to:
Lech Poznań - Djurgardens. Relacja z meczu 1/8 finału Ligi Konferencji Europy

Nie tylko Frederiksen nie mógł zająć swojego miejsca na stadionie. Europejska federacja zamknęła drugą trybunę poznańskiego obiektu, tzw. Kocioł, za używanie przez kibiców pirotechniki. Najzagorzalsi fani „Kolejorza” przenieśli się na sąsiedni sektor i stamtąd dopingowali piłkarzy. Pierwsza połowa upłynęła po znakiem przewagi mistrza Polski, ale rywale wcale nie ograniczali się jedynie do obrony własnego przedpola. Zawodnicy z Wysp Owczych przetrwali napór Lecha, a potem kilka razy zagościli pod bramką Mateusza Lisa. Wprawdzie ich akcje nie stwarzały większego zagrożenia, ale strzał zza pola karnego bez przyjęcia w wykonaniu Joannesa Danielsena poszybował tuż nad poprzeczką.

Potem lechici już w bardziej zdecydowany sposób zaatakowali przeciwnika. Po dokładnej wrzutce Joela Pereiry, Allahyar Sayyadmanesh dołożył tylko nogę, lecz trafił w bramkarza KI Klaksvik. W kolejnej akcji Irańczyk próbował dośrodkować, a piłka po rykoszecie trafiła w poprzeczkę. Świetną szansę miał Antoni Kozubal, ale Mark Jensen bronił jak w transie.

Nie żyje Mateusz Bąk. Rozrywający serce wpis żony po śmierci znanego piłkarza

Jak się okazało, był to jedynie kilkuminutowy zryw gospodarzy, bo później znów mieli spore problemy z rozerwaniem defensywy mistrza Wysp Owczych. Poznaniacy grali dość wolno i schematycznie, przeciwnicy mocno pracowali w destrukcji, grając często prostymi środkami. W ofensywie starali się długimi podaniami uruchamiać swoich napastników, lecz Poznaniacy nie dali się zaskoczyć.

Już na samym początku drugiej odsłony Lech mógł otworzyć wynik, gdy Pablo Rodriguez w sytuacji sam na sam z siedmiu metrów próbował uderzyć w tzw. długi róg, ale uczynił to mało precyzyjnie. Przełomu jednak nie było, bowiem ataki mistrza Polski były przysłowiowym waleniem głową w mur. Do tego podopieczni Frederiksena zostawiali sporo swobody rywalom przed swoim polem karnym, ale Farerzy swoich szans nie wykorzystali. Najlepszą okazję miał Arni Frederiksberg, który bezpośrednio z rzutu rożnego próbował zaskoczyć Lisa, ale trafił w poprzeczkę.

Jednostajne, prowadzone w wolnym tempie ataki Poznaniaków były z góry skazane na porażkę. Mnożyły się niedokładne podania oraz dośrodkowania „do nikogo”. Gol padł w dość nieoczekiwanym momencie, gdy goście całą drużyną przenieśli się na połowę Lecha. Mikael Ishak uruchomił Agnero, który przez pół boiska biegł samotnie i mając przed sobą tylko Jensena okazji nie zmarnował - ten jeszcze poślizgnął się tuż przed próbą interwencji.

Raków - Hammarby: Rozczarowanie w Częstochowie! Rewanż w Szwecji o wszystko

Ostatnie 10 minut przyniosło w końcu niezłą dawkę emocji. Kilka minut później mogło być 1:1 - Pall Klettskard z bliska główkował, lecz Lis znakomicie sparował piłkę. Mistrzowie Polski byli blisko podwyższenia wyniku, ale bramkarz KI Klaksvik instynktownie nogą obronił strzał Walemarka. Niewiele zabrakło także Ishakowi, ale piłka po jego strzale głową minęła światło bramki. Lechowi udało się uniknąć obciachu, ale sytuacja przed rewanżem na Wyspach Owczych jest nerwowa.

Lech Poznań – KI Klaksvik 1:0 (0:0)

Bramka: Yannick Agnero (81)

Żółte kartki: Radosław Murawski (Lech) - Mansour Sinyan, Gilli Rolantsson, Filip Brattbakk, Pall Klettskard (Klaksvik)

Lech: Mateusz Lis – Joel Pereira, Wojciech Mońka, Terry Yegbe, Michał Gurgul – Patrik Walemark, Antoni Kozubal, Pablo Rodriguez, Radosław Murawski (46. Luis Palma), Allahyar Sayyadmanesh (62. Yannick Agnero) – Mikael Ishak.

Klaksvik: Mark Jensen – Gilli Rolantsson, Deni Pavlović, Gaston Tellechea – Joannes Danielsen, Mansour Sinyan (85. Martin Gonzalez), Oussama Ali (77. Rene Joensen), Jean Carlos – Arni Frederiksberg, Pall Klettskard (85. Erlend Hustad), Filip Brattbakk (77. Jonn Johannesen).

Sędzia: Orel Grinfeeld (Izrael). Widzów: 16 541.

JAN TOMASZEWSKI GRZMI NA LECHA I INFANTINO