Lech Poznań potknął się w lidze z Widzewem, w dzisiejszym meczu z Szachtarem nawet najmniejszy błąd może ich zaboleć. Lewandowski jest jednak zdania, że błędy mogą pojawić się po obu stronach. – W tak wyrównanych meczach te pomyłki kosztują bardzo drogo. Trzeba jednak pamiętać, że to nie jest tak, że Lech nie zna Szachtara, ani Szachtar nie zna Lecha. Obie ekipy rywalizują ze sobą często w sparingach, na obozach w Turcji. Choć w takich spotkaniach często dochodzi do rotacji i gra po dwudziestu piłkarzy – mówi Lewandowski.
ZOBACZ TEŻ: Mistrz świata bezlitosny dla Fiorentiny przed meczem z Rakowem. "Mieli sporo szczęścia"
0:3, 0:1, 1:1 i 1:3 – to wyniki "Kolejorza" w sparingowych konfrontacjach z Szachtarem w ostatnich latach. Ukraińcy w tym sezonie już mierzyli się z polskim klubem. W fazie ligowej rozgrywek niespodziewanie przegrali z Legią 1:2. Do Poznania jednak przyjechali w dobrej dyspozycji, po serii trzech wygranych z rzędu w lidze. – Szachtar jest obecnie w bardzo dobrej formie – wygrywa mecze, a młodzi zawodnicy, którzy dołączyli do zespołu, są coraz lepiej zgrani – potwierdza Lewandowski. – Zarówno Szachtar, jak i Lech preferują ofensywny styl gry. To drużyny, które lubią utrzymywać się przy piłce, kontrolować przebieg spotkania i stwarzać sytuacje bramkowe. Dlatego nie spodziewam się meczu defensywnego czy nieprzyjemnego dla oka. Myślę, że obie drużyny będą chciały pokazać swój potencjał. W takim spotkaniu nawet drobne błędy mogą przesądzić o wyniku, a jedna z drużyn może wypracować sobie ważną zaliczkę przed rewanżem – dodaje.
Szachtar w tym sezonie mierzył się z polskim klubem. Mecz z Legią na zdjęciach [Galeria]
Kogo więc poznański klub ma się najbardziej obawiać? Lewandowskiemu od razu przychodzi na myśl postać Lassiny Traoré. – To zawodnik, który przez dłuższy czas zmagał się z kontuzją i nie było pewne, czy pozostanie w Szachtarze. Było już nawet blisko jego odejścia. Po powrocie pojechał jednak na zgrupowanie reprezentacji Burkina Faso, zdobył bramkę w jednym z meczów Pucharu Narodów Afryki w końcówce roku. Po powrocie do klubu zaczął regularnie grać. W meczu z Karpatami Lwów wszedł z ławki na ponad dwadzieścia minut i strzelił trzy gole, a w kolejnym spotkaniu znów trafił do siatki.
ZOBACZ TEŻ: Jerzy Dudek nie ma wątpliwości. Taki napastnik przydałby się w Realu Madryt [ROZMOWA SE]
– Z przodu gra wielu młodych Brazylijczyków. Pedrinho może występować jako „dziesiątka”, podwieszony napastnik czy skrzydłowy. Są też inni młodzi zawodnicy, jak Alisson. To piłkarze, którzy dobrze czują się w pojedynkach jeden na jednego – opowiada Lewandowski. – Szachtar od dłuższego czasu opiera się na ciekawej mieszance zawodników. Są tam m.in. Pedro Henrique na lewej obronie czy środkowi obrońcy Wałerij Bondar i Mykoła Matwijenko (mający problemy ze zdrowiem - przyp.) – reprezentanci Ukrainy. Jest także Jehor Nazaryna, którym jeszcze niedawno bardzo mocno interesował się Lech Poznań, choć ostatecznie do transferu nie doszło. To drużyna, w której ukraińska solidność łączy się z brazylijską fantazją – opisuje.
Co ma więc przeciwstawić Lech? – W ofensywie wyróżnia się Ali Gholizadeh. To zawodnik, który potrafi zrobić różnicę – wyróżnia go były kadrowicz. – Palma jest w dobrej formie, a Mikael Ishak jest jak wino. Z wiekiem jest coraz lepszy – zawsze pozostaje bardzo niebezpieczny pod bramką rywali. Wojciech Mońka to piłkarz, który ma przed sobą dużą przyszłość i zapowiada się na naprawdę solidnego. Podobnie Antoni Kozubal i Michał Gurgul – wylicza, po czym dodaje: Lech jest od dłuższego czasu dobrze poukładanym klubem. Widać stabilne zarządzanie i rozsądne podejście do transferów. Nie ma wielu nieudanych ruchów, a zespół jest systematycznie wzmacniany. Oczywiście zdarzają się słabsze momenty, ale często wynikają one z kontuzji kluczowych zawodników – a nie każdego da się w danej chwili zastąpić. Na początku sezonu było to widoczne, gdy kilku ważnych piłkarzy było niedostępnych.
Pierwszy gwizdek spotkania w Poznaniu dziś (12 marca) o godz. 18.45. Rewanż 19 marca w Krakowie.