Lech wygrywa, ale i tak zagra w Lidze Konferencji
Poznański zespół najpierw odpadł w 3. rundzie eliminacji Ligi Mistrzów, po dwumeczu z Crveną Zvezdą Belgrad (1:3, 1:1), co oznaczało udział w 4. rundzie kwalifikacji Ligi Europy. W tych rozgrywkach emocje dla kibiców Lecha skończyły się praktycznie po pierwszym meczu z rywalami z Belgii. W poprzedni czwartek „Kolejorz” przegrał u siebie KRC Genk 1:5, więc znalazł się w arcytrudnej sytuacji przed rewanżem. – Chcemy wygrać w Belgii i bronić dobrego imienia klubu. Natomiast będziemy potrzebować cudu, żeby awansować – przyznał przed rewanżem trener Niels Frederiksen. Szkoleniowiec Lecha od początku sezonu nie może korzystać z wielu kontuzjowanych piłkarzy. Podobnie było w czwartkowy wieczór w Genku, ale ci zawodnicy, którzy dostali od niego szansę, stanęli na wysokości zadania.
ALE HORROR! Legia uciekła spod topora w doliczonym czasie i awansowała do Ligi Konferencji
Wprawdzie prowadzenie objęli gospodarze - w 31. minucie brak zdecydowania i chaos w defensywie mistrzów Polski wykorzystał Japończyk Junya Ito - ale później do głosu doszli piłkarze z Poznania. Jeszcze przed przerwą (43.) do wyrównania doprowadził Kornel Lisman, który po rajdzie przez pół boiska zaskoczył bramkarza Genku mocnym strzałem przy tzw. bliższym słupku. Słowa uznania dla 19-letniego skrzydłowego Lecha, lecz ta sytuacja jednocześnie obciąża konto austriackiego golkipera gospodarzy Tobiasa Lawala.
W drugiej połowie kibice gości znów mieli powody do radości. W 56. minucie efektownym i precyzyjnym strzałem z rzutu wolnego popisał się Szwed Leo Bengtsson, dając mistrzom Polski prowadzenie w meczu. Do odrobienia strat z pierwszego spotkania wciąż było daleko, ale „Kolejorz” próbował. Kwadrans później, po ogromnym błędzie defensywy gospodarzy, w świetnej sytuacji znalazł się właśnie Bengtsson, lecz tym razem nieznacznie się pomylił. Do końca meczu wynik już nie uległ zmianie. Lechowi na pocieszenie pozostały ważne punkty do rankingu UEFA i przede wszystkim możliwość występów w fazie zasadniczej Ligi Konferencji. Losowanie sześciu rywali dla poznańskiego zespołu odbędzie się w piątek.

KRC Genk - Lech Poznań 1:2 (1:1). (6:3 w dwumeczu)
Bramki: 1:0 Junya Ito (31), 1:1 Kornel Lisman (43), 1:2 Leo Bengtsson (56-wolny).
Żółte kartki: Genk - Junya Ito; Lech - Wojciech Mońka.
Genk: Tobias Lawal - Ken Nkuba, Josue Kongolo, Matte Smets, Yaimar Medina (78. Joris Kayembe) - Nikolas Sattlberger, Konstantinos Karetsas, Patrik Hrosovsky (67. Bryan Heynen), Noah Adedeji-Sternberg (67. Yira Sor) - Hyeongyu Oh (90. Robin Mirisola), Junya Ito (67. Jarne Steuckers).
Lech: Bartosz Mrozek - Joao Moutinho, Mateusz Skrzypczak (60. Alex Douglas), Wojciech Mońka, Michał Gurgul - Kornel Lisman, Timothy Ouma, Antoni Kozubal (46. Gisli Thordarson), Pablo Rodriguez (70. Bartłomiej Barański), Luis Palma (46. Leo Bengtsson) - Bryan Fiabema (60. Filip Szymczak).