- FC Porto, z trzema Polakami w składzie, wygrało mecz ligowy z CD Tondela 2:0, zbliżając się do mistrzostwa Portugalii.
- W przerwie meczu Jakub Kiwior został zmieniony, ponieważ miał żółtą kartkę, a trener nie chciał ryzykować gry w osłabieniu.
- Jan Bednarek zagrał cały mecz, natomiast Oskar Pietuszewski opuścił boisko w 70. minucie.
Jakub Kiwior zatrzymany w szatni w przerwie meczu FC Porto - CD Tondela
FC Porto jest już o krok od zdobycia 33. tytułu mistrza Portugalii. Zespół, w którym występuje trzech reprezentantów Polski (Jan Bednarek, Oskar Pietuszewski i Jakub Kiwior), w ostatniej kolejce wygrał z CD Tondela, której trenerem jest Goncalo Feio, znany z prowadzenia Legii Warszawa i Radomiaka Radom i... licznych skandali. Na cztery kolejki przed zakończeniem sezonu ekipa "Smoków" ma aż siedem punktów przewagi nad drugą Benficą Lizbona i osiem nad innym klubem ze stolicy Portugalii - Sportingiem (ten jednak ma jeden mecz rozgrany mniej). W spotkaniu FC Porto - CD Tondela w wyjściowym składzie lidera ligi portugalskiej znalazło się trzech wspomnianych Polaków. Niestety Jakub Kiwior w przerwie został zatrzymany w szatni i drugie 45 minut oglądał już z ławki rezerwowych. Sytuacja była nieprzyjemna Co się stało?
Jakub Kiwior zdjęty w przerwie, Oskar Pietuszewski w 70. minucie, a Jan Bednarek zagrał cały mecz
Polski obrońca miał na swoim koncie żółtą kartkę i szkoleniowiec Porto - Francesco Farioli - nie chciał ryzykować gry w osłabieniu i postanowił zdjęć z boiska i Jakuba Kiwiora, i innego gracza ukaranego "żółtkiem" - Rodrigo Morę.
Jakub Kiwior i jego niezwykła historia! Od małego musiał grać z większymi od siebie
Zdjąłem z boiska dwóch zawodników, którzy mieli żółte kartki. Nie było innego powodu
- wyjaśnił szkoleniowiec. Mimo wszystko trochę szkoda, że Kiwior nie zaliczył pełnego meczu. Pełne 90 minut za to zagrał Jan Bednarek, który znów był bardzo chwalony przez portugalskie media. Z kolei Oskar Pietuszewski także nie dotrwał do końca spotkania FC Porto - CD Tondela. 18-latek opuścił murawę w 70. minucie. Po zwycięskim meczu Farioli nie krył swojej radości.
Jan Bednarek mógł tylko patrzeć. Tragiczny błąd piłkarza Porto, to będzie hit sezonu
W pierwszej połowie, poza rzutem karnym, mieliśmy trzy lub cztery dobre okazje do zdobycia gola. W drugiej połowie podeszliśmy do meczu we właściwy sposób, a otwarcie wyniku na początku drugiej połowy było kluczowe. Jestem bardzo zadowolony
- zaznaczył. Wspomniany karny na gola co prawda zamieniony nie został (strzał Alana Vareli obronił Bernardo), ale potem "Smoki" zdobyły dwa gole. Najpierw do siatki trafił Gabri Veiga, a potem Victor Froholdt.