Polak mógł zagrać w Barcelonie. Do akcji włączyli... polskiego księdza! Tak chcieli go przekonać do transfer

2026-01-02 17:33

Zbigniew Boniek na Camp Nou? Było bliżej, niż mogłoby się wydawać, a kulisy tej historii są wręcz niewiarygodne. Były prezes PZPN ujawnił, że przed laty osobiście odwiedził go słynny Helenio Herrera. Szkoleniowiec Barcelony, chcąc mieć pewność, że zostanie dobrze zrozumiany, na negocjacje zabrał ze sobą... polskiego księdza.

Zbigniew Boniek

i

Autor: Cyfrasport Zbigniew Boniek
  • Zbigniew Boniek mógł być pierwszym Polakiem, który trafił do Barcelony
  • Jak opowiada w swoim felietonie, do akcji sprowadzenia go do Katalonii zaangażowano nawet... księdza!

Zbigniew Boniek mógł trafić do Barcelony

Transferowe sagi z udziałem Polaków to dziś chleb powszedni, ale ta historia ze Zbigniewem Bońkiem w roli głównej brzmi jak scenariusz filmowy. Były prezes PZPN w jednym ze swoich felietonów zdradził kulisy propozycji, którą otrzymał od samej FC Barcelony. Katalończycy byli tak zdeterminowani, by go pozyskać, że do akcji zaangażowali... duchownego.

Wszystko działo się rok po mundialu 1978, gdzie jedną z gwiazd był właśnie „Zibi”. Do domu Bońka osobiście pofatygował się legendarny trener Helenio Herrera. Szkoleniowiec nie przyjechał jednak z agentem czy dyrektorem sportowym, ale w towarzystwie polskiego księdza. Dlaczego? Herrera wychodził z założenia, że w tak delikatnych sprawach zaufać może tylko duszpasterzowi – miał pewność, że tylko on będzie rzetelnie i uczciwie tłumaczył przebieg rozmowy.

Jan Urban wprost o Robercie Lewandowskim. Padły znamienne słowa o kapitanie kadry [ROZMOWA SE]

- Wówczas do mojego domu przyjechał Helenio Herrera, słynny trener Barcelony, w towarzystwie polskiego księdza. Bo tylko do księdza miał zaufanie, że będzie dobrze tłumaczył! Herrera chciał mnie sprowadzić do Barcelony, ale moja odpowiedź brzmiała: „nie”, bo założyłem sobie, że do 1982 roku nie będę wyjeżdżał, chciałem najpierw skończyć studia – wspomina Zbigniew Boniek.

Dlatego Boniek odmówił Barcelonie!

Mimo tak niecodziennej wizyty i wielkiej marki, jaką jest Barcelona, „Zibi” odmówił. Powód był prozaiczny, ale świadczący o jego żelaznych zasadach. Boniek postanowił, że do 1982 roku nie opuści kraju, ponieważ priorytetem było dla niego ukończenie studiów.

W swoim felietonie legenda polskiej piłki wspomina również czasy gry w Juventusie. Choć media często spekulowały o jego pozycji w Turynie i możliwym odejściu, prawda wyglądała inaczej. Boniek przyznaje, że co roku na jego stole lądowało 5-6 konkretnych ofert z topowych klubów, w tym z ligi angielskiej. Mógł przebierać w propozycjach, ale ostatecznie zapisał piękną kartę historii w Serie A.

Skandal w Pucharze Narodów Afryki! Piłkarska reprezentacja zawieszona!

- Dziennikarze co roku spekulowali, czy Juventus będzie chciał kogokolwiek kupić, mówiono wówczas, że jeśli tak, to pewnie zrezygnuje z Bońka. Oczywiście, przez trzy lata nigdy ze mnie nie zrezygnowali, ale działało to w obie strony. Ja co roku miałem 5-6 ofert na stole, mogłem w nich wybierać, były tam choćby kierunki angielskie. Szczerze przyznaję, że propozycji miałem wtedy niesamowicie dużo, z wszystkich najlepszych klubów na świecie – dodał Boniek.

Tych historii z życia Dariusza Michalczewskiego nie znaliście! Jaruzelski, rekiny, matura, Boniek, nerwy na zakrystii, wiara, brat Tomek, Liroy, Pazur
Quiz. Ci piłkarze już nie grają w reprezentacji Polski. Pamiętasz ich?
Pytanie 1 z 17
Jak nazywa się ten piłkarz?