- Mimo pięknego gola, przyszłość Roberta Lewandowskiego w Barcelonie budzi wątpliwości.
- Jan Tomaszewski uważa, że "Lewy" jest źle traktowany przez trenera i powinien odejść.
- Legendarny bramkarz sugeruje, że Lewandowski odzyska status gwiazdy w innym klubie.
- Czy to oznacza koniec kariery Polaka w FC Barcelona? Przeczytaj, co dalej!
W ostatnim ligowym spotkaniu Robert Lewandowski po raz kolejny udowodnił swoją klasę, zdobywając bramkę po efektownym uderzeniu głową. Jego instynkt strzelecki docenił Jan Tomaszewski, który odniósł się do formy napastnika.
- To uderzenie było już takie w stylu Roberta Lewandowskiego, absolutnie najlepszym. 38 lat, ale główka dalej u Roberta pracuje - chwalił napastnika Jan Tomaszewski w rozmowie z "Super Expressem".
Przeczytaj także: Agent Roberta Lewandowskiego przyleciał do Barcelony! Cała Katalonia trzęsie się od plotek
Tomaszewski: Lewandowski jest traktowany jak piąte koło u wozu
Zdaniem byłego reprezentanta Polski, dobra forma sportowa nie zmienia jednak fatalnego położenia napastnika w zespole prowadzonym przez Hansiego Flicka. Tomaszewski uważa, że zabawa mediów i kibiców w zgadywanie przyszłości Polaka to tak naprawdę "zabawa z Robertem Lewandowskim".
- Robert tam jest traktowany jako piąte koło u wozu i powinien odejść - stwierdził kategorycznie.
Zobacz też: Pilne! Wojciech Szczęsny ujawnia, co dalej z jego karierą. Klamka zapadła!
Jego zdaniem, odejście z klubu będzie dla Polaka najlepszym rozwiązaniem, dopóki trenerem pozostaje niemiecki szkoleniowiec. Były bramkarz jest przekonany, że w każdym innym miejscu Lewandowski odzyskałby status niekwestionowanej gwiazdy.
- Odejście Roberta do każdego klubu, czy to będzie Juventus, czy amerykańska liga, czy azjatycka, czy szejkowa liga, będzie po prostu gwiazdą. A tutaj będzie na zasadzie: wynieś, przynieś, pozamiataj - ocenił gorzko Tomaszewski.
Legendarny bramkarz jest zdania, że metody treningowe Flicka szkodzą drużynie, czego dowodem mają być liczne kontuzje. Jako przykład podaje sytuację młodego Lamine'a Yamala.
- Pan Niemiec zrozumiał wreszcie, że to nie może być tam zastosowany trening niemiecki, bo zawodnicy padają jak muchy. Ostatnim padającym na boisku był Yamal, który jest po prostu przemęczony - analizuje Tomaszewski.