Jeśli to było ośmieszenie to oczywiście bardzo przypadkowe. Golkiper Necaxy nie chciał wyjść na aż takiego dryblera, ale przypadkiem mu się udało.
Po kolei. W 57. minucie piłkarze Chicago wybili piłkę z własnej strefy obronnej, a ta trafiła w okolice połowy boiska. Do niej ruszył Luis Jimenez, który zdecydował się wyjść daleko przed swoje pole karne.
Bramkarz Necaxy szybko zauważył nadbiegającego Lewandowskiego. Meksykanin nie zdecydował się jednak na desperackie wybicie. Zamiast tego wszedł w pojedynek jeden na jeden z polskim napastnikiem. Przez moment stracił nawet równowagę, ale ostatecznie zachował piłkę i zdołał odegrać ją do partnera z zespołu.
Lewandowski był wyraźnie zaskoczony takim obrotem spraw. Gdyby przejął futbolówkę, miałby przed sobą praktycznie pustą bramkę. Na tym jednak nie skończyła się rywalizacja obu zawodników.
Kilka chwil później Polak ponownie znalazł się w dogodnej sytuacji. Tym razem oddał strzał z bliskiej odległości, ale uderzenie było zbyt słabe, by zaskoczyć Jimeneza. Bramkarz Necaxy po raz drugi wyszedł zwycięsko z pojedynku z napastnikiem Chicago Fire.
Lewandowski i jego koledzy nie pozwolili jednak rywalom na odwrócenie losów spotkania i ostatecznie zwyciężyli 2:0.
Na kolejny mecz Chicago Fire nie trzeba będzie długo czekać. W poniedziałek o godz. 2:00 w nocy czasu polskiego zespół Lewandowskiego zmierzy się w Leagues Cup z Santos Laguną.
ZOBACZ TEŻ: To przyszło błyskawicznie. Lewandowski z pierwszym wielkim wyróżnieniem w USA