Wielu na Narodowym już spuszczało głowy, wielu było przygotowanych, by pożegnać kadrę gwizdami. Sprawy w swoje ręce wziął Przemysław Wiśniewski. I to w piątej minucie doliczonego czasu gry. Obrońca Widzewa Łódź zdecydował się na strzał z ponad 30 metrów. Ku zdziwieniu 50 tysięcy widzów (i pewnie milionów przed telewizorami) trafił w samo okienko bramki rywali. Efektowny gol ustalił wynik spotkania na 2:2.
Po końcowym gwizdku zawodnicy obu ekip wymieniali uściski i gratulacje, na murawie pojawił się również selekcjoner Jan Urban. Szkoleniowiec na początku przybijał piątki, ale gdy podszedł do Wiśniewskiego i z uśmiechem rzucił w jego stronę żartobliwe: „Wiśniewski, ty chyba oszalałeś?”.
ZOBACZ TEŻ: Polska - Nigeria. Cudowny gol Wiśniewskiego w ostatniej minucie na wagę remisu!
Kto nie pamięta, to warto przypomnieć, że Urban i Wiśniewski znają się jeszcze ze wspólnej pracy w Górniku Zabrze. To właśnie obecny selekcjoner dał 28-letniemu defensorowi szansę debiutu w reprezentacji. – Wiśnia Show – odpowiedział obrońca, zapytany, co jeszcze rzucił do niego po końcowym gwizdku selekcjoner. Co z kolei sam zainteresowany mówił na temat tego trafienia? – Cieszę się z debiutanckiej bramki, jeszcze tak ładnie strzeliłem. Na początku miałem myśli, by dośrodkować, ale jak zobaczyłem, ile mam przestrzeni przed sobą to pomyślałem: albo czwarte piętro, albo bramka – wyznał z uśmiechem na twarzy.