- Już w piątek odbędzie się losowanie grup Mistrzostw Świata, a Polska, jeśli awansuje, trafi do czwartego koszyka.
- Jan Tomaszewski studzi nastroje, podkreślając, że na mundialu nie ma już łatwych przeciwników.
- Legendarny bramkarz ma jednak nadzieję na "przypadkowy" zespół w grupie, co pozwoliłoby na rotację składu.
- Sprawdź, dlaczego taka strategia mogłaby okazać się kluczowa dla sukcesu Biało-Czerwonych!
Tomaszewski o losowaniu: Koniec z Maltą i Finlandią
Reprezentacja Polski, jeśli zdoła awansować na mistrzostwa świata, pozna swoich grupowych rywali podczas piątkowej ceremonii w Waszyngtonie. Biało-Czerwoni znajdą się w czwartym, teoretycznie najsłabszym koszyku, co oznacza, że trafią na silnych przeciwników. Jan Tomaszewski nie ma wątpliwości, że na mundialu poprzeczka będzie zawieszona bardzo wysoko.
- To nieważne. Ważne, że tam nie będzie frajerów. Tam będzie parę drużyn, które można ograć, ale w każdej grupie będzie jedna, dwie drużyny, które liczą się w świecie - uważa Tomaszewski.
Przeczytaj także: Tomaszewski nie ma litości po pudle Lewandowskiego z karnego. Wskazuje winnego i mówi o PESEL-u
Były bramkarz kadry podkreśla, że na turnieju tej rangi nie ma już miejsca na egzotycznych czy słabych rywali, a o awans z grupy trzeba będzie walczyć z najlepszymi.
- Jeśli my awansujemy, a jestem przekonany, że awansujemy i daj Boże, żebyśmy awansowali, to tam nie będzie Malty, Finlandii, nie będzie słabych drużyn - dodaje.
Jedna "przypadkowa" drużyna to marzenie? Tomaszewski wyjaśnia
Mimo że na mistrzostwach zagrają czołowe ekipy z Ameryki Południowej, Afryki i Azji, Jan Tomaszewski ma cichą nadzieję, że los okaże się dla Polaków choć trochę łaskawy. Wskazuje, że trafienie na jednego, słabszego rywala mogłoby być kluczowe w kontekście całego turnieju i zarządzania siłami zawodników.
- Oczywiście, jeśli trafi się jakaś drużyna przypadkowa, to bardzo dobrze. Dlaczego? Bo wtedy nie będzie tego trzydniowego cyklu, co trzy dni. Ze słabszym przeciwnikiem można będzie grać innym składem, co może mieć naprawdę znaczenie później - analizuje ekspert.
Zobacz też: Potworny karny Roberta Lewandowskiego, a teraz takie plotki. To jego koniec w Barcelonie?
Jak tłumaczy, mecz z teoretycznie słabszym zespołem pozwoliłby dać odpocząć kluczowym graczom przed decydującymi starciami.
- Ta pierwszy skład będzie przygotowany na następny mecz, bo będą tam rywale, którzy umieją i potrafią grać w piłkę - podsumowuje Jan Tomaszewski.