- Sebastian Szymański błyskawicznie zaimponował w Rennes, stając się kluczowym zawodnikiem, mimo że dołączył do drużyny w trakcie sezonu, co pozytywnie wpłynęło na jej wyniki.
- Vincent Candela docenia jego jakość i boiskową inteligencję, podkreślając znaczący wpływ Polaka na walkę Rennes o europejskie puchary.
- Ligue 1 stanowi dla Szymańskiego największe wyzwanie, ale co z Przemysławem Frankowskim? Sprawdź, dlaczego jego forma w Rennes jest obecnie niestabilna.
.„Super Express”: - Jak ocenia pan postawę Szymańskiego w Rennes?
Vincent Candela: - Nie miał łatwego zadania, bo dołączył do zespołu w trakcie sezonu. Mimo tego szybko przekonał do siebie trenera. Udowadnia, że jest mocnym punktem. W pierwszych miesiącach zdobył bramkę, dołożył asysty. Drużyna z nim w składzie pokonała m.in. PSG, wygrała w Strasbourgu i pozostaje w walce o awans do Ligi Europy, a nawet do eliminacji Ligi Mistrzów.
- Zwyżka formy Rennes zbiegła się z jego przyjściem do zespołu z Bretanii?
- Na pewno Rennes zyskało bardzo dobrze wyszkolonego technicznie zawodnika. Szymański potrafi nie tylko powalczyć w środku pola, ale również rozegrać piłkę do przodu, czy dośrodkować ze stałego fragmentu gry. Ostatnie wyniki to zasługa całej drużyny. Jednak obecność tak doświadczonego zawodnika jak Szymański pomogła drużynie z Bretanii w awansie w tabeli.
Mateusz Żukowski podbija Niemcy. Co za wyróżnienie dla gwiazdy Magdeburga!
- Do tej pory Szymański grał w mocnych drużynach jak Feyenoord, czy Fenerbahce. Zgadza się pan z tym, że występy w lidze francuskiej to największe wyzwanie dla niego?
- Zdecydowanie, bo w ostatnich latach poziom Ligue 1 poszedł mocno w górę. Wszyscy pamiętamy, że przed rokiem to PSG wygrało Ligę Mistrzów. Jest sporo chętnych do rywalizacji o europejskie puchary. Dlatego może poza PSG nikt nie może być pewny miejsca w gronie drużyn walczących o najwyższe cele. Liga jest bardzo wyrównana i każdy może wygrać z każdym. Dlatego warto zwrócić uwagę na wyniki Rennes, w których spory udział ma właśnie Szymański. Obecnie trudno wyobrazić sobie ten zespół bez polskiego pomocnika. Widać u niego dużą jakość oraz boiskową inteligencję.
- W drużynie z Rennes jest także Przemysław Frankowski. Co pan powie na jego temat?
- Jest dobrze znany kibicom francuskich drużyn. Podczas pobytu w RC Lens pokazywał jakość i szybkość. Doskonale odnalazł się we Francji. Nic dziwnego, że jego były szkoleniowiec, Franck Haise ściągnął Polaka do Rennes. Niestety, od początku sezonu zmaga się z różnymi problemami zdrowotnymi, które nie pozwalają mu ustabilizować formy. Być może przyszły sezon będzie dla niego lepszy pod tym względem.
- Czego spodziewa się pan na finiszu ligi?
- Na koniec czeka ten zespół trudny wyjazdy do do Marsylii. Olympique ma problem z ustabilizowaniem formy i nieoczekiwanie spadli w tabeli. Klub Szymańskiego od lutego przegrał tylko jedno spotkanie w lidze. Udowodnił, że nie musi niczego ani nikogo obawiać się.
Adrian Siemieniec o poświęceniu, determinacji i handicapie. Jagiellonia wszystko ma w swoich rękach
