Służby w gotowości podczas meczu Polska - Ukraina
Spotkanie Polska - Ukraina było przedostatnim meczem naszej reprezentacji w sezonie 2025/26. Podopieczni Jana Urbana mieli dać kibicom trochę radości po marcowej porażce ze Szwecją w finale baraży o mundial 2026. Zamiast tego przyszło wielkie rozczarowanie. Po kiepskim meczu Polska przegrała z Ukrainą 0:2. Nasi zawodnicy - co zauważył Robert Lewandowski - mieli problem ze stworzeniem sytuacji bramkowych, a na domiar złego w pierwszej połowie sędzia nie podyktował ewidentnego rzutu karnego po tym, jak Tomasz Kędziora został nadepnięty przez Andrija Jarmołenkę. O ile do naszych zawodników i do ekipy sędziowskiej można mieć pretensje, o tyle nie zawiedli kibice, którzy zasiedli na trybunach podczas meczu Polska - Ukraina. A po ostatnich napięciach w relacjach z naszym sąsiadem i skandalicznej decyzji Wołodymyra Zełenskiego o nazwaniu jednej z jednostek Sił Zbrojnych Ukrainy imieniem "Bohaterów UPA" istniały obawy dotyczące tego, jak zachowają się widzowie. Służby były w pełnej gotowości! Przed meczem pojawiły się nawet plotki o zmobilizowaniu dodatkowych sił policji, które jednak zostały zdementowane. To, jak zachowali się kibice podczas meczu Polska - Ukraina, najlepiej widać na naszych zdjęciach. Pełna klasa!
Galeria: Kibice na trybunach podczas meczu Polska - Ukraina
Mecz Polska - Ukraina bez przykrych incydentów
Polscy kibice wznieśli się ponad prowokacyjne gesty Wołodymyra Zelenskiego i zachowali się wspaniale. - Jeśli ktoś martwił się, że ostatnia decyzja Zełenskiego przeniesie się na trybuny i stadion, to można napisać, że nic takiego nie miało miejsca. Przed Tarczyński Arena można było nabyć szaliki i flagi Ukrainy, a nawet wiązanki kwiatów w niebiesko-żółtych barwach. Może nie schodziły tak intensywnie, jak gadżety Biało-Czerwonych, ale było to dość zrozumiałe - relacjonował Łukasz Kuczera z portalu Sportowe Fakty WP. Ukraińscy kibice odziani w swoje barwy wchodzili na stadion we Wrocławiu razem z tłumem Polaków i nie dochodziło do żadnych awantur.
Gdy było mi dane obserwować przez kilkadziesiąt minut wejście na obiekt od strony ul. Królewieckiej, nie zauważyłem ani jednego negatywnego zachowania czy zgrzytu
- podkreślił dziennikarz. W trakcie meczu również obyło się bez przykrych incydentów, poza krótkimi gwizdami, które na piłkarskich stadionach są codziennością.