Piotr Zieliński był spokojny i cierpliwy w Interze Mediolan
„Super Express”: - Podobała się panu jubileuszowa bramka Zielińskiego w lidze włoskiej?
Piotr Czachowski: - Zrobił to z przytupem. To był cudowny gol. Wszystko w nim było: siła, precyzja, a bramkarz był bez szans. Jednak Zieliński to potrafi. Wystarczy mu zagrać piłkę na 16. metr, a on wie, jak skorzystać z tego podania. To nie pierwszy raz, gdy zachwycamy się jego bramką z dystansu. Jestem przekonany, że jeszcze wiele razy będziemy mieli okazję podziwiać takie kapitalne trafienia z jego strony.
- Sezon zaczął jako zmiennik, a teraz jest pewniakiem w składzie Interu. Skąd taka metamorfoza?
- Wszystko w nim dorastało. Jego pozycja zmieniała się powoli. Na jego przykładzie widzimy, że warto być cierpliwym. Mimo problemów dalej robił swoje. Ten jego spokój i cierpliwość zostały nagrodzone. Dostał szansę i wykorzystał ją tak, że nikt nie wyobraża sobie składu bez niego. Widać, że ma zupełnie inne relacje z trenerem Christianem Chivu niż z jego poprzednikiem Simone Inzaghim.
Jan Tomaszewski nie wytrzymał po meczu Barcelony. Mówi wprost, jak traktują Lewandowskiego
Piotr Czachowski: Zieliński wszystko sobie wypracował
- Zieliński dojrzał do roli lidera?
- Jest w idealnym momencie kariery, z której wyciska to, co najlepsze. To on rozdaje karty i zbiera laurki za swoje występy. Każdy poznał jego wartość. Uważam, że cały czas rozwija się. Myślę, że ten rok doskonale pokazuje, jaką drogę przeszedł w Interze. Nikt mu tego miejsca nie oddał za darmo. On to wszystko sobie wypracował.
- Co w nim pan ceni?
- Zieliński to klasa sama w sobie. Jest zawodnikiem, który wiele może zaoferować drużynie od siebie. Nie chcę go za bardzo wychwalać, ale on z piłką potrafi zrobić wszystko. Ma ten zmysł i błysk, który cenię u kreatywnych piłkarzy. Wykorzystuje nienaganną technikę. Proszę zwrócić uwagę, jak prowadzi piłkę, to zawsze robi to z podniesioną głową. Ma wizję gry i plan działania w ofensywie. Wie, co chce zrobić w danym momencie.
Zieliński potrafi dołożyć coś ekstra od siebie
- Inter z polskim pomocnikiem celuje w dublet. Jak pan to ocenia?
- Był mistrzem z Napoli, teraz będzie z Interem. I nie jest w tym wszystkim statystą, bo potrafił dołożyć coś ekstra od siebie. Golami czy asystami robił różnicę. Nawet, jak zagrał słabszy mecz, to w kolejnym się poprawiał. Z Napoli też zdobył puchar, ale nigdy nie dokonał tego w jednym sezonie. Mimo że finał Pucharu Włoch odbędzie się w Rzymie, to jednak Inter będzie faworytem rywalizacji z Lazio.
- Jak dalej widzi pan jego przyszłość we Włoszech?
- Wydaje mi się, że nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Martwię się tylko tym, co będzie jak on i Robert Lewandowski zakończą grę w kadrze. Długo możemy nie mieć piłkarzy na takim poziomie. Wtedy docenimy ich brak.
Michał i Marcin Żewłakow kończą 50 lat. Ich historia to gotowy scenariusz na film
