- Polscy siatkarze wrócili do Polski z 24-godzinnym opóźnieniem w niepełnym składzie.
- Jednym z nieobecnych podczas oficjalnego powitania zwycięzców Ligi Narodów był trener Nikola Grbić.
- Awaryjna sytuacja zmusiła selekcjonera Biało-Czerwonych do zmiany planów.
Siatkarze wrócili bez Nikoli Grbicia. Musiał zareagować
Nasi złoci siatkarze z nieoczekiwanymi problemami wrócili z Chin po wygranym finale Ligi Narodów. Mieli wrócić już we wtorek, ale z Ningbo nie wyrobili się na przesiadkę w Pekinie. W sytuacji awaryjnej było trzeba zareagować bez selekcjonera Nikoli Grbicia, Wilfredo Leona, Bartłomieja Lemańskiego, Bartłomieja Bołądzia i Artura Szalpuka - udało się wylądować 24 godziny później, w środę.
- Kiedyś jak lecieliśmy do Fukuoki podróż też była męcząca, ale ta na pewno jest w TOP3 najgorszych - mówił dziennikarzom Tomasz Fornal, MVP turnieju.
Zmęczeni, ale szczęśliwi siatkarze po powrocie rozdawali autografy i robili sobie zdjęcia z kibicami, a później wzięli udział w oficjalnym powitaniu. Ze złotymi medalami i trofeum odebrali przygotowane kwiaty, był też specjalny tort - zanim rozjechali się na krótki odpoczynek przed startem przygotowań do wrześniowych mistrzostw Europy. Jak mówili, Nikola Grbić wydłużył ich "wakacje" do poniedziałku wieczorem. Wtedy reprezentanci mają stawić się w Zakopanem.
A dlaczego selekcjonera zabrakło na lotnisku z główną częścią drużyny? Jak ustaliliśmy, już w pierwotnym planie miał we wtorek polecieć do Serbii od razu z Warszawy. Opóźnienie sprawiło, że postanowił wrócić do ojczyzny bezpośrednio z Chin, aby jak najmocniej wykorzystać kilka dni wolnego z najbliższymi.
