- W Innsbrucku na nartach Pawła Wąska wykryto zakazany smar z fluorem.
- Polski skoczek został zdyskwalifikowany z powodu smaru jako pierwszy w historii dyscypliny.
- W całym zamieszaniu wciąż jest sporo znaków zapytania, które może wyjaśnić oświadczenie PZN.
- Kiedy można spodziewać się stanowiska Polaków? Dowiedz się w dalszej części tekstu.
Od soboty (3 stycznia) świat skoków narciarskich żyje sprawą Pawła Wąska i jego nart. Po kwalifikacjach do konkursu Turnieju Czterech Skoczni w Innsbrucku polski skoczek został zdyskwalifikowany z powodu wykrycia na nartach smaru z fluorem. Od sezonu 2023/2024 jest to zakazane we wszystkich dyscyplinach pod nadzorem FIS (Międzynarodowej Federacji Narciarskiej i Snowboardowej). Wąsek jest pierwszym ukaranym z tego tytułu, ale jak do tego doszło? Tu wciąż sprawa nie została wyjaśniona.
Ohydny atak Norwegów na Polaków po aferze w skokach! Ciarki żenady gwarantowane
W wyniku kontroli FIS ustalono, że narty 26-latka zostały posmarowane trefnym smarem. Pozostaje jednak pytanie, jak znalazł się on w użyciu. Między innymi Norwegowie nie wierzą, że był to przypadek i grzmią o "braku sprawiedliwości" w nawiązaniu do skandalu z ich kombinezonami na ostatnich mistrzostwach świata w Trondheim.
Trener polskich skoczków sugerował w Innsbrucku, że przyczyną było zanieczyszczenie w smarze wyprodukowanym przez renomowaną firmę Toko. Z jej przedstawicielem skontaktował się już Jakub Balcerski ze Sport.pl.
- Z naszej strony możemy stuprocentowo zagwarantować, że od czterech lat nie sprzedajemy bezpośrednio jako Toko produktów zawierających stężenie fluoru. Podkreślam: nasza firma na etapie produkcji nie dodaje niczego, co zawiera fluor. Według mnie błąd w sytuacji z Pawłem Wąskiem w Innsbrucku popełniono po stronie polskiego sztabu - przekazał w rozmowie z polskim dziennikarzem dyrektor zarządzający firmy Toko, Bruno Kernen.
Jego słowa zrodziły kolejne znaki zapytania. Smar wykorzystany przez Polaków miał zostać wysłany do laboratorium, a polski sztab nabrał wody w usta. W obliczu reakcji producenta smaru, zrobiono wyjątek.
"Odniesiemy się do tego. Będzie oświadczenie, które wydamy po Turnieju Czterech Skoczni" - zapowiedział w rozmowie z Tomaszem Kalembą z Interii Sport kierownik polskiej drużyny, Wojciech Jurowicz.
TCS zakończy się już we wtorek, 6 stycznia, konkursem w Bischofshofen. Później będzie tylko kilka dni przerwy przed weekendem Pucharu Świata w Zakopanem (10-11 stycznia). I już możemy być pewni, że w czasie tej krótkiej przerwy dalej będzie gorąco w sprawie "afery smarowej".
