Oficjalne zakończenie sezonu miało miejsce 29 marca w Planicy, gdzie wzruszająco pożegnano Kamila Stocha. Na słoweńskiej skoczni zabrakło jednak Kacpra Tomasiaka – najlepszego polskiego zawodnika tego sezonu. Decyzja o przedwczesnym zakończeniu startów przez 19-latka zapadła właśnie po niebezpiecznym upadku w Vikersund.
Młodzian powrócił na salony 11 kwietnia podczas gali PKOl. Podczas gali wszyscy polscy olimpijczycy, którzy zajęli miejsca w czołowej ósemce swoich konkurencji, otrzymali oficjalne nagrody finansowe od Polskiego Komitetu Olimpijskiego i sponsorów. W tym gronie był również trzykrotny medalista olimpijski Kacper Tomasiak, któremu wręczono czeki o łącznej wartości ponad miliona złotych.
ZOBACZ TEŻ: Kamil Stoch odszedł, a co z Piotrem Żyłą? 39-latek podjął ostateczną decyzję
Kacper Tomasiak odebrał nagrody za medale olimpijskie [Zdjęcia]
Nie zabrakło też zabawnego akcentu – na jednym z voucherów widniało nazwisko „Tomasik” zamiast „Tomasiak”. Było to celowe, humorystyczne nawiązanie do przejęzyczenia prezesa PKOl Radosława Piesiewicza.
Sam zainteresowany, zapytany o emocje po zdobyciu pierwszego medalu olimpijskiego w Predazzo, powiedział: „Ja zazwyczaj myślę o tym, co muszę przypilnować w danym skoku, by go nie zepsuć. Czułem duże zmęczenie po tej adrenalinie, która opadła. Tak dużo o tym nie myślałem po skoku.”
ZOBACZ TEŻ: Był wielkim rywalem Małysza i Stocha. Nie uwierzysz, jak teraz wygląda! Szok