Kamil Stoch po sobotnich skokach w Zakopanem
– Powiedziałbym, że męczę się z czymś od początku sezonu, ale wczoraj ten trening był w porządku, na dobrym poziomie. Dzisiaj zabrakło "czegoś", do końca nie wiem czego. Jest kwalifikacja i ważne, że wystąpię w konkursie i postaram się znaleźć "to coś" – mówił na gorąco po kwalifikacjach Stoch, który w tychże eliminacjach zajął 33. miejsce, uzyskując 124,5 metra.
ZOBACZ TEŻ: Tak Kamil Stoch zostanie pożegnany w Zakopanem. Wzruszający finał, łzy w oczach
W drugiej serii treningowej Stoch wylądował metr bliżej. Choć o trwa o miejsce w składzie na igrzyskach i i wpływy w drużynie, to wydawało się, że Maciusiak postawi na trzykrotnego mistrza olimpijskiego w sobotniej rywalizacji Super Duetów. Miejsce w kadrze solidnego Kacpra Tomasiaka od dawna było niezagrożone. Przed Stochem więc wolne sobotnie popołudnie i skupienie przed niedzielnym konkursem. – Zawsze chcę się dobrze pokazać. To nie ma znaczenia, czy to jest konkurs, trening, czy po prostu kwalifikacja. Dla mnie Zakopane jest po prostu wyjątkowe i tutaj bardzo chciałem po prostu wystąpić w obydwu konkursach, ale czasem tak jest. Trzeba po prostu zaakceptować to, co jest. Boli, ale akceptuję. Takie jest życie sportowca i trzeba po prostu tutaj myśleć o tym, co mogę zrobić, by było lepiej – powiedział.
ZOBACZ TEŻ: PŚ w Zakopanem: Tak dobrze nie było od lat! Wszystko przez Kamila Stocha
Zmęczenie przez Turniej Czterech Skoczni
W rozmowie z dziennikarzami padła sugestia, że we znaki mógł wdać się dopiero zakończony Turniej Czterech Skoczni... – Na pewno Turniej Czterech Skoczni daje się we znaki zawodnikom. Nie tylko mi, ale wszyscy mamy tak samo. Gdybym ogólnie był w lepszej formie sportowej, wówczas łatwiej byłoby mi znieść pewne wydarzenia, które dzieją się po drodze. Tutaj cały czas czegoś szukam i skoki nie dają mi pełnego poczucia, że wszystko jest w porządku. Jak dzień jest lepszy, to jest w miarę dobrze. Innego dnia, kiedy jest gorzej, to jest tak, jak dzisiaj – podsumował.