Kamil Stoch poczuje ogromną ulgę. To koniec kariery legendy, dziki tłum żegnał go już w sobotę

2026-03-29 7:51

Wszystko w życiu kiedyś się kończy. Kamil Stoch przygotowywał się na ten moment od lat. Przez dwie dekady latał, wygrywał, upadał. Jak sam mówi: przeżył już wszystko. I to zbudowało legendę, którą w teraz żegnamy w Planicy.

Na Letalnicy wygrywał trzykrotnie. Za pierwszym razem stał wtedy na podium z Adamem Małyszem, który tamtego dnia... kończył karierę. Wydawało się, że po "Orle z Wisły" nie będzie następców, a tymczasem już tamten poranek w Planicy – dokładnie 20 marca 2011 roku – był przekazaniem pałeczki. Choć wypadałoby napisać: ciupagi. Wtedy takim orężem machano Adamowi do startu, być może dla Kamila też będzie przygotowane coś innego niż zwykła flaga.

– Pięknie żegnamy Adama, bo na to zasługuje – mówił wtedy niespełna 24-letni Stoch, piętnaście lat później to doczeka się fanfarów pod Letalnicą.

Bo to było 15 lat sukcesów, których wielu kibiców się nie spodziewało. Najważniejsze, że czekał i pracował na nie sam zainteresowany. Triumfy zapowiadał już jako dzieciak.

ZOBACZ TEŻ: Kamil Stoch wrócił w miejsce, w którym się zaręczył. Tam żegnał się z kibicami

– Chciałbym wystartować na olimpiadzie, zdobyć złoty medal, ale jak na razie to ja mam jeszcze czas – tą wypowiedź 12-letniego Stocha zna przecież każdy.

Przez ponad dekadę Stochowi udało się niemal wszystko. Trzy olimpijskie złota, brąz, indywidualne i drużynowe mistrzostwo świata, trzy triumfy w Turnieju Czterech Skoczni, dwa Puchary Świata. Skoczek z Zębu został bohaterem kolejnej generacji kibiców, sprawiając, że cały kraj interesuje się skokami już ćwierć wieku.

Jak sam przyznawał: w ostatnim czasie dalej czuł się doskonale pod względem fizycznym, ale nie szły za tym wyniki. Stoch w ostatnich tygodniach zaczął odczuwać wiatr zmian w światowych skokach, w których pojawił się ponad 20 lat temu.

ZOBACZ TEŻ: Specjalna niespodzianka przygotowana dla Kamila Stocha. Pożegnają go w wyjątkowy sposób w Planicy

Kariera Kamila Stocha na zdjęciach

– Fizycznie jestem w formie życia, ale nie potrafię tego przełożyć na skocznię. Nie poszła technika za dyspozycją fizyczną – tłumaczył kilka tygodni temu. Na Letalnicy mówił: Czuję, że jestem na skraju wyczerpania mentalnego. I każda drobna rzecz techniczna przy skoku sprawia mi trudności. Może ta energia z trybun mnie pokrzepi i Planica da mi siłę.

Magia Planicy zawsze jednak działała na Stocha jak wiadro witamin. Niezależnie od dyspozycji, na Letalnicy zawsze latał daleko. Raz nawet 251,5 metra, jak w 2017 roku. Dziś nikt już nie wierzy w takie odległości, każdy życzy Stochowi, by jeszcze raz (a najlepiej dwa) przebił w niedzielnym konkursie barierę dwustu metrów. 

Amerykanie lubią mówić, że ich gwiazdy, legendy i najwybitniejsi powinni zostawić po sobie spuściznę. Mają na to zjawisko ładne słowo: LEGACY. Stochowi za to marzy się wychowanie kolejnych mistrzów. – Chcę zostać przy skokach. Może nie jako trener czy menedżer, ale zdaję sobie sprawę ze swojej wiedzy i doświadczenia. Byłem w każdej możliwej sytuacji sportowej: na dole, na szczycie, pośrodku. Uważam, że nie powinienem tej wiedzy trzymać dla siebie, chciałbym się nią dzielić w klubie. Prowadzimy z Ewą KS Ewenement już kilkanaście lat. Chcę swoją wiedzą wzbogacać wiedzą swoich trenerów – mówił nam Stoch. Pozostaje tylko czekać, by wychował dla nas kolejnego mistrza...

Niedzielnym konkursem zakończy całą karierę i mocną kreską przetnie, być może, jej najtrudniejszy moment. W sobotni wieczór Kranjska Gora była biało-czerwona. Kilka tysięcy kibiców przyszło pod specjalnie zorganizowaną scenę, by wiwatować mistrza. Stoch odpowiadał na ich pytania, podpisywał kaski, flagi i plastrony. Nawet narty. – Bardziej się stresuję, wychodząc na scenę niż na skocznię. Mam nadzieję, że te jutrzejsze skoki będą dalekie. Może to nie być proste – mówił do tłumu.

ZOBACZ TEŻ: Wtedy Adam Małysz ogłosi wielką niespodziankę. Poznaliśmy datę, tylko jedno się nie zmieni

Na scenie pojawił się nawet Peter Prevc, oczywiście nie z pustymi rękami... – Życzę Ci nie tylko szczęścia, życzę Ci czegoś więcej – mówił Słoweniec. – Usłyszałem miłe słowa od Karla Geigera. Powiedział, że mimo osiągnięć sprzed lat, to za postawę w tym sezonie bylem jego inspiracją, bo widział, z czym się zmagam i stawia mnie za wzór. To mnie zbudowało — opowiadał z kolei ze sceny Kamil.

Lekko po godz. 12.00 nie trzeba będzie już nic budować. Na Letalnicy będzie po wszystkim. Skończy się kariera Kamila Stocha.