Największe tenisowe gwiazdy zbuntowały się przeciwko tenisowym władzom organizującym turnieje Wielkiego Szlema. Domagają się wyższych premii finansowych, a Aryna Sabalenka groziła nawet bojkotem. Zmian domaga się również Iga Świątek, która poparła akcję protestacyjną
Tenisiści domagają się głównie większego udziału w zyskach, które generują cztery największe turnieje (Australian Open, Roland Garros, Wimbledon i US Open). Te cały czas szybko rosną, więc zawodnicy - główni aktorzy tych widowisk - uważają, że podział dochodów jest niesprawiedliwy. Już wiosną czołowi gracze ATP i WTA wystosowali list, w którym zażądali co najmniej 22 proc. udziału w zyskach (obecnie to ok. 15 proc). Ich apel został jednak zignorowany.
Boris Becker o szansach Igi Świątek w Roland Garros, tenisowej bańce i wąchaniu róż [WYWIAD]
Teraz sytuacja zrobiła się już bardzo napięta. Protestujący tenisiści mają opuścić konferencje prasowe lub wywiady telewizyjne na Roland Garros po upływie 15 minut. Taki limit ma symbolizować 15 procent przychodów, które organizatorzy turniejów wielkoszlemowych przeznaczają na nagrody finansowe. Tenisiści domagają się nie tylko wyższego udziału w przychodach, ale także składek na świadczenia socjalne oraz większego wpływu na takie kwestie, jak harmonogram rozgrywek.
Poniżej premie w turniejach singla Roland Garros 2026:
- Mistrzowie - 2,8 mln euro
- Finaliści - 1,4 mln euro
- 1/2 finału - 750 tys. euro
- 1/4 finału - 470 tys. euro
- 4. runda - 285 tys. euro
- 3. runda - 187 tys. euro
- 2. runda - 130 tys. euro
- 1. runda - 87 tys. euro