- Iga Świątek wzięła udział w konferencji prasowej w Indian Wells.
- Polka odpowiadała na pytania dziennikarzy i skomentowała swoje ostatnie wyniki.
- Zobacz, co powiedziała Iga Świątek przed pierwszym meczem w Indian Wells.
Iga Świątek w "tenisowym raju" w Indian Wells, jak nazywany jest efektowny kompleks na pustyni w Kalifornii, odnosiła już sukcesy. Triumfowała tam w 2022 i 2024 r., a w latach 2023 i 2025 odpadała z tego turnieju w 1/2 finału. Korty były tam stosunkowo wolne, ale rok temu zmieniono nawierzchnię na nieco szybszą. W suchym pustynnym powietrzu kozioł piłki jest jednak wciąż wysoki, co odpowiada Idze Świątek. Rok temu zatrzymała ją w półfinale Mirra Andriejewa (6:7, 6:1, 4:6).
Iga Świątek w okularach! Kibice przecierali oczy ze zdziwienia, zobaczcie zdjęcia!
Za Igą Świątek turniej miksta Tie Break Tens. W parze z Casperem Ruudem odpadła w półfinale. Teraz przed Polką już występ w singlu. Zacznie od 2. rundy, w której zagra z Francescą Jones lub z kwalifikantką Kaylą Day. W 3. rundzie może trafić na Marię Sakkari, z którą niedawno przegrała (6:2, 4:6, 5:7( w Dausze. Potencjalne rywalki Igi Świątek w 4. rundzie to m.in. Karolina Muchova i Qinwen Zheng. W połówce drabinki znalazła się Jelena Rybakina. Droga do finału wydaje się zatem bardzo trudna, ale najważniejsza będzie forma i nastawienie mentalne naszej gwiazdy.
Daria Abramowicz w ogniu pytań o relacje z Igą Świątek. Tak się tłumaczyła
Iga Świątek wzięła udział w konferencji prasowej przed turniejem w Indian Wells. Poniżej najciekawsze wypowiedzi wiceliderki rankingu WTA.
O wynikach w tym sezonie i treningach w Warszawie
No cóż, na pewno wyniki nie są takie, jakich bym sobie życzyła, bo z większości turniejów odpadałam gdzieś w okolicach ćwierćfinału, więc byłoby wspaniale to poprawić. Ale oczywiście to tenis – wpływa na to bardzo dużo różnych czynników. Myślę, że przez ostatnie tygodnie w Warszawie, kiedy wycofałam się z Dubaju, trenowałam naprawdę dobrze i poprawiłam kilka rzeczy. Dlatego powiedziałabym, że ten pierwszy miesiąc, Australian Open swing, był dość intensywny – najpierw United Cup, potem Australian Open. Wygraliśmy United Cup, co jest niesamowite, a potem AO – to jednak jest Szlem, więc bardzo trudny turniej i dużo się tam dzieje. Przegrałam z Jeleną. Ona wygrała cały turniej. Często akurat w Melbourne mi się taka sytuacja przytrafia. Nie wiem dlaczego. A potem turniej w Dosze był trochę dziwny pod względem mojego poziomu gry – czasem grałam naprawdę świetnie, ale nie potrafiłam tego utrzymać do końca meczu. Na pewno bardzo czekam na kolejne turnieje, żeby poprawić kilka rzeczy, ale też nie było idealnie, więc nie nakładam na siebie zbyt dużej presji. Czuję, że mogę naprawdę obniżyć oczekiwania, skupić się po prostu na pracy i zobaczyć, jak to wszystko będzie wyglądać.
O tym, że ostatnio wygrywała turnieje tam, gdzie wcześniej jej nie szło
Tak, to trochę dziwne, bo kto by się spodziewał, że tak właśnie będzie. Myślę, że w tych miejscach – Wimbledonie i Cincinnati – czułam się naprawdę świeżo, bez żadnego balastu w głowie typu „powinnam to zrobić” czy coś takiego. To też mi pomagało czasami grać nawet lepiej, ale szczerze mówiąc, myślę, że trochę to też zbieg okoliczności. Może nie Wimbledon, bo naprawdę czuję, że zmieniłam podejście do Wimbledonu i przed Wimbledonem trenowałam trochę inaczej, używałam innych umiejętności na trawie. Ale tak, turniej w Cincinnati – nigdy tam dobrze nie grałam, ale w tym roku warunki trochę się zmieniły z nawierzchnią, pasowała mi trochę lepiej i od razu to wykorzystałam na swoją korzyść. United Cup – trochę śmiesznie, bo zawsze wygrywałam większość swoich singli, a i tak nie mogliśmy wygrać, a w tym roku moje wyniki w singlu trochę spadły, ale za to wygraliśmy jako drużyna, więc tenis bywa zabawny w ten sposób. Ale naprawdę się cieszę, że wygraliśmy jako zespół, bo to było na mojej liście rzeczy do zrobienia.
O tym, że powołano zespół, który ma pracować na terminarzem WTA
Tak, wiem, że jest nowa grupa zawodników, która będzie bardziej skupiona na tych tematach. Rozmawiałam z niektórymi członkami zarządu zawodników i przedstawicielami WTA, i wiem, że to jest problem, o którym mówi już większość zawodników. Powiedziano nam, że będą podejmowane jakieś kroki, żeby to zmienić, żebyśmy czuli się z tym komfortowo. Ale wszystko, co wcześniej mówiłam, to w zasadzie tyle. Nie mam nic więcej do dodania.
O pomyśle, żeby kobiety grały w turniejach Wielkiego Szlema do trzech wygranych setów
Szczerze mówiąc, myślę, że to dziwne podejście w świecie, w którym wszystko staje się coraz szybsze. Nie wiem, czy publiczność naprawdę by to polubiła. Poza tym nie wiem, czy byłybyśmy w stanie utrzymać jakość przez pięć setów. To fakt, że mężczyźni są fizycznie silniejsi i na pewno lepiej to znoszą. My nigdy nie trenowałyśmy w taki sposób, żeby się do tego przygotować, więc musiałybyśmy chyba zmienić cały kalendarz, bo Wielkie Szlemy byłyby tak wyczerpujące, że nie sądzę, żebyśmy miały czas na przygotowanie się do innych turniejów. Myślę, że to by bardzo dużo zmieniło. Nie sądzę, żeby to było na lepsze. Szczerze nie wiem, jaki jest powód tej propozycji.
