Maja Chwalińska i "dzika karta" na Wimbledon
Mimo tego, że Maja Chwalińska w świetnym stylu awansowała do finału Roland Garros, a w rankingu WTA obecnie plasuje się już na 21. miejscu (przed French Open była 114.), to wg przepisów, aby wystąpić w kolejnym turnieju wielkoszlemowym, czyli Wimbledonie, musi znów walczyć w kwalifikacjach, co wydaje się dość absurdalne. Jest jednak pewna furtka. Chodzi o tzw. "dziką kartę". Jeśli Maja Chwalińska ją otrzyma, będzie mogła zacząć rywalizację na trawiastych kortach w Londynie już od turnieju głównego. Jakie są na to szanse? Do tej pory było głównie gdybanie, teraz głos zabrał ważniak z Anglii, który uczestniczy w procesie opiniowania kandydatów do "dzikich kart". To były tenisista - Tim Henman.
Niespodzianka po powrocie do Polski. Maja Chwalińska nie mogła powstrzymać łez!
Myślę, że są spore szanse na "przepustkę" dla Chwalińskiej! Uważam, że będzie świetną inspiracją dla innych zawodniczek z TOP 200 rankingu, które biorą udział w kwalifikacjach
- argumentował Anglik w rozmowie z TNT Sports, wlewając tym samym nadzieję w serca kibiców i samej Mai Chwalińskiej.
Galeria: Maja Chwalińska po powrocie do Polski
Maja Chwalińska i refleksje po Roland Garros
Przypomnijmy, że nasza tenisistka, aby zakwalifikować się do Roland Garros, musiała pokonać trzy rywalki w eliminacjach. Po ich przejściu wygrała z sześcioma rywalkami i awansowała do wielkiego finału, gdzie lepsza okazała się Mirra Andrejewa. Niesamowity wyczyn Polki został doceniony przez WTA, która w oficjalnym portalu podkreśliła to, że jest pierwszą tenisistką w historii, która z kwalifikacji do French Open dotarła aż do finału. W Polsce na punkcie zawodniczki z Dąbrowy Górniczej wybuchło istne szaleństwo, co widać było po tym, jak przywitano ją na lotnisku czy pod budynkiem TVN, gdy szła na wywiad do stacji. W trakcie rozmowy podzieliła się swoimi refleksami na temat udziału w Roland Garros.
Dla mnie to jest troszkę jak sen. Ten skok był ogromny - to wszystko wydarzyło się w krótkim odstępie czasowym, do końca nie dowierzam w to, co się stało. Na pewno będę musiała się rozwijać jeszcze dalej, żeby tych turniejów było jak najwięcej. To jest śmieszne, bo gram od 7. roku życia i bardzo ciężko pracowałam na to, żeby znaleźć się w tym miejscu. Może się tak wydawać, że to wydarzyło się z dnia na dzień, ale gram już w tenisa 18 lat
- wyznała tenisistka.