– Rozmawiamy po pierwszym treningu na dużej skoczni. Zdążyłeś się w nią wczuć przez te trzy skoki?
– Myślę, że jeszcze nie do końca, bo ten pierwszy skok był tak dosyć mocno zepsuty. Te dwa kolejne już trochę lepsze, ale jeszcze do takich idealnych dość dużo brakuje. Jest pole do poprawy. Na normalnej skoczni miałem podobne wejście, na tych pierwszych treningach tam też nie było jakoś super rewelacyjnie.
– A gdy przyszedł czas wolny, to odkopałeś się z wiadomości po zdobyciu medalu?
- Tak, częściowo, ale jeszcze nie ze wszystkich. Będę jeszcze nadrabiał...
– Trzeba Cię będzie chronić przed popularnością? Tak stwierdził niedawno w rozmowie ze mną trener Maciej Maciusiak.
– Może troszeczkę. Czasami mam z tym problem, że tak nie za bardzo umiem odmówić jakiegoś autografu czy zdjęcia, czy też wywiadu. Czasami mam z tym troszeczkę problem, jak już tego jest za dużo. Myślę, że trochę by się mogło przydać tej ochrony. Na tych igrzyskach jeszcze aż tak źle nie jest. Aż tak dużo tego typu aktywności nie ma, ale już jak wrócimy, to zaraz będą mistrzostwa Polski, więc tam może być dosyć duże oblężenie. Mam nadzieję, że się uda tak to zrobić, żebym nie stracił na tym jakoś dużo energii. By nic nie uleciało.
ZOBACZ TEŻ: Maciej Maciusiak: dostaję mnóstwo wiadomości, których nie warto cytować
– W sieci przypominają twoje słowa, że może następne igrzyska będą dla Ciebie szansą, że w tym sezonie fajnie byłoby zapunktować w Pucharze Świata... Wszystko się zmieniło, już jest sukces. Jak bardzo się tego nie spodziewałeś?
– Trudno ocenić. Też na pewno po treningach troszeczkę się spodziewałem, miałem nadzieję, że się uda jakiś fajny wynik wywalczyć. No i się na szczęście udało. A jak mówimy o tych cytatach sprzed sezonu, to myślę, że jeżeli bym powiedział wtedy, że na pewno na tych igrzyskach zdobędę medal, to by mnie wszyscy wyśmiali. Nawet jakbym tak rzeczywiście myślał, to nie bardzo bym mógł powiedzieć to publicznie. Szczególnie przed startem sezonu nie spodziewałem się, nie myślałem w ogóle o takich celach. Myślałem o celach bliższych, bardziej się skupiałem na tym, żeby na spokojnie wejść do elity, po prostu się zaaklimatyzować w tym Pucharze Świata. Może też na igrzyskach. Myślę, że się udało, głównie dzięki temu, że miałem takie spokojnie podejście.
Kacper Tomasiak – tak dorastał do srebra [Zdjęcia]
– Czyli zapytam wprost: wierzyłeś w medal?
– Wierzyć można zawsze. Miałem taką nadzieję, że się uda nawet ten medal zdobyć. Zawsze na różnych imprezach mistrzowskich czy na innych zawodach, jeżeli są te treningi przed, to mniej więcej widać, w jakim się jest miejscu. Patrzę ile tracę punktów, jak to się przekłada na metry, jak mocno trzeba się poprawić. Jeżeli te skoki nie są jeszcze idealne, to zawsze można tak sprawić, że jeżeli to są 2 czy 4 punkty straty, to z poprawną techniką można jeszcze się poprawić. Wtedy może się właściwie wszystko wydarzyć.
ZOBACZ TEŻ: Kaja Ziomek-Nogal walczy o medal dla córki. Wzruszające słowa polskiej mistrzyni
– Wszyscy pytają, co czułeś na górze przed skokiem. A co było w głowie, gdy czekałeś na skok Phillipa Raimunda? Liczyłeś pewnie na skuchę Niemca...
– No myślę, że na pewno troszeczkę tak. Liczyłem na to, chociaż na pewno się cieszyłem z tego srebrnego medalu. Niby wydawało się, że Raimund skoczył Już po troszeczkę przed tą zieloną linią, ale jednak przy odległości i przy takim dobrym lądowaniu, jakie zrobił, to już wiedziałem, że dostanie wysokie noty i raczej będzie nawet dosyć sporo przede mną. Było tam koło czterech punktów różnicy. To wychodzi jakieś dwa metry przewagi, dosyć sporo jak na normalną skocznię. Nie byłem tym jakoś specjalnie rozczarowany.
– Nie było zdjęcia z medalem w stylu Roberta Lewandowskiego, który nocował z trofeum Ligi Mistrzów po wygranej?
– Raczej takich sesji jednak nie będzie... (śmiech)
DO OBEJRZENIA TEŻ ROZMOWA W FORMIE WIDEO
– Co Cię zadowoli podczas tego sobotniego konkursu o medale na dużej skoczni?
– Myślę, że ciężko stwierdzić, bo też nie wiem jeszcze dokładnie w jakiej dyspozycji będę, czy uda się błędy z pierwszego treningu poprawić. Jeśli tak, to sprawdzimy, jakie mniej więcej pozycje to będzie dawać. Dopiero nawet po serii próbnej, już w dniu konkursu, będzie można pomyśleć co to może dać.
ZOBACZ TEŻ: Igrzyska 2026: Wyrzucony za kask Ukrainiec walczy w sądzie! Ale afera
– Jak się pielęgnuje w sobie ten spokój i opanowanie?
– Może ten spokój nie jest we mnie od zawsze, ale od bardzo dawna tak mam i tak nie wypracowywałem tego jakoś specjalnie. Nie znam tajników tego sekretu, ale też muszę powiedzieć, że to nie jest tak, że nie odczuwam w ogóle presji, nie zawsze jestem cały czas tak spokojny w środku, tylko bardziej tak na zewnątrz to wszystko wygląda. Nie pokazuję tych tych emocji aż tak bardzo. I tych związanych ze stresem, czy z presją, ale też tych emocji radości.
– Myślisz, że się zmienisz i będziesz bardziej ekspresyjny? Może nie tak jak Sven Hannawald w primie...
- Zdrowy rozsądek podpowiada, że może być z tym ciężko i pozostanę spokojny. Ale z drugiej strony też się wszystko może zdarzyć, więc myślę, że zobaczymy.
Konkurs na dużej skoczni (HS 141) w sobotę od godz. 18.45. Transmisje z igrzysk olimpijskich Mediolan Cortina w Eurosporcie i HBO Max.