Wielu nie mogło uwierzyć w plan Macieja Maciusiaka. Postanowił zabrać do Predazzo Pawła Wąska, którego dyspozycja była gigantyczną niewiadomą. Zapytaliśmy go, co w takim sporcie jak skoki narciarskie znaczy zaufanie trenera? – Znaczy bardzo dużo. Trener Maciek Maciusiak ze sztabem uwierzyli we mnie. Zaryzykowali. Wzięli mnie i pracowali według swojego planu treningowego i cóż, myślę, że się udało – mówił z uśmiechem Wąsek.
ZOBACZ TEŻ: Przypomniał nam upadek Tomasiaka. Trener widział to w jego oczach, opowiada
W zawodach duetów skoczył 133,5, 129,5 i 129 metrów. Ten ostatni skok anulowano, po nim polski duet spadł nawet z podium. – Czułem w sobie wtedy dużo emocji. Wiedziałem też, że ten mój ostatni skok nie był idealny. Spadliśmy z tego wirtualnego podium i o ile wiedziałem, że Kacper i tak to może "wyciągnąć", bo już niejednokrotnie pokazał na igrzyskach, że dla niego to nie problem, To jednak emocje były ogromne i przeżywałem to wszystko – wyznał Wąsek.
Kacper Tomasiak i Paweł Wąsek z medalami olimpijskimi [Zdjęcia]
O tym, że za chwilę wirtualna nieobecność na podium zamieni się na powrót na prawdziwe pudło i świętowanie sukcesu poinformował go... Kamil Stoch. Z powodu coraz intensywniej sypiącego śniegu i niepewnych warunków serię finałową przerwano. Ostatni skok Wąska został anulowany, tak jak i pozostałe 13 prób. – Kamil podszedł do Sandro Pertile [dyrektor PŚ] i zapytał, czy seria jest odwołana. Potwierdził mu, że tak. I skoczyłem na Kamila! Zaczęliśmy się cieszyć, chociaż dalej była duża niepewność, czy na pewno tak to się podziało, Czy mamy ten medal... Ale mamy – opowiadał.
Wąsek prezentował się słabo nie tylko podczas wspomnianego TCS. Męczył się ze swoimi skokami większość sezonu. To jednak właśnie po niemiecko-austriackiej imprezie wyglądał na załamanego, pogodzonego z losem i brakiem olimpijskiej nominacji. – Naprawdę wszystko da się w życiu zrobić. Wyjść z każdego dołka. I tak jak faktycznie ten początek zimy był dla mnie bardzo ciężki, gdzieś na TCS byłem mentalnie rozwalony, tak teraz jestem wysoko, wysoko w niebie ze szczęściem – przyznał 27-latek.
Czy Wąsek okazał się więc też silny mentalnie, jak chociażby jego młodszy kolega, czyli Kacper Tomasiak? – Czy mam taki "mental", to nie wiem, stres był duży. Wczoraj bardzo ciężko było mi zasnąć, od rana siedziało we mnie sporo emocji. Na szczęście w konkursie to puściło. Skoki po prostu zafunkcjonowały. Technicznie to były chyba moje najlepsze próby na tych igrzyskach, więc z tego jestem najbardziej zadowolony – wytłumaczył.
To koniec rywalizacji skoczków na olimpijskich obiektach w Predazzo. Przed skoczkami powrót do domu i niedzielne mistrzostwa Polski w Wiśle (22 lutego). Igrzyska wciąż trwają. Transmisje z igrzysk olimpijskich Mediolan Cortina w Eurosporcie i HBO Max