Polki rozpętały burzę na igrzyskach. Minister zareagował, a Boniek grzmi! Słusznie?

2026-02-25 13:57

Nie milkną echa występów reprezentantów Polski w saneczkarstwie i bobslejach na igrzyskach olimpijskich w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo. Biało-Czerwoni rywalizowali na najważniejszej sportowej imprezie w starym, niekonkurencyjnym sprzęcie. Głośno było zwłaszcza w przypadku saneczkarek Nikoli Domowicz i Dominiki Piwkowskiej oraz bobsleistek Lindy Weiszewski i Klaudii Adamek. Minister sportu szybko zareagował na jeden z ich apeli o tor do treningów w Polsce! Krytycznie do jego decyzji podszedł z kolei Zbigniew Boniek.

  • Cała Polska usłyszała podczas igrzysk olimpijskich Mediolan-Cortina 2026 o skandalicznych warunkach treningowych w polskim saneczkarstwie i bobslejach.
  • Reprezentanci Polski poza niekonkurencyjnym sprzętem narzekali między innymi na brak jakiegokolwiek toru do treningów w Polsce.
  • Minister sportu Jakub Rutnicki po IO zareagował i ogłosił budowę toru! Jego decyzja spotkała się z krytyczną reakcją Zbigniewa Bońka.
  • Więcej o całym zamieszaniu dowiesz się w dalszej części tekstu.

Skandaliczne warunki polskich olimpijczyków. Minister reaguje, a Boniek punktuje

Występy polskich saneczkarzy i bobsleistów na igrzyskach w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo wzbudziły ogromne emocje, ale nie ze względu na wynik sportowy. Saneczkarki Nikola Domowicz i Dominika Piwkowska jako pierwsze opowiedziały głośno o skandalicznych warunkach, z jakimi mierzą się przy okazji olimpijskiego występu. Pomimo niekonkurencyjnego sprzętu i braku odpowiedniej infrastruktury, zajęły 6. miejsce w stawce 11 dwójek i należy to uznać za sukces. Frustracji treningowymi warunkami nie krył też ich kolega po fachu, Mateusz Sochowicz, a temat wrócił przy okazji późniejszego występu bobsleistek - Lindy Weiszewski i Klaudii Adamek. Na ich apele po IO zareagowało ministerstwo sportu, zapowiadając budowę długo wyczekiwanego toru!

Skandal na IO! Polki jechały na skrzypiącym, starym sprzęcie. Rozgoryczone słowa po sukcesie

Galeria: Polskie saneczkarki Nikola Domowicz i Dominika Piwkowska na starym, zdezelowanym sprzęcie

Pierwsza informacja o inwestycji pojawiła się we wtorek (24 lutego). Dziennikarz Mateusz Puka poinformował: "Polska będzie miała tor saneczkowy! Minister sportu Jakub Rutnicki na fali sukcesów ogłosił budowę toru w Karpaczu. Mówi się o kosztach około 120 mln złotych". I ta wiadomość poszła w świat, choć oficjalnie decyzję ogłoszono dopiero w środę na miejscu w Karpaczu - z diametralną różnicą co do kosztów.

"Minister Sportu Jakub Rutnicki obiecuje tor saneczkowy - kompozytowy, letni. Jest dofinansowanie i obietnice, że nie skończy się tak jak z torem przy szkole który jest nieużytkowany. Tor ma być gotowy w ciągu kilkunastu miesięcy" - przekazała Grażyna Wiatr z dolnośląskiego oddziału Radia Zet.

Jak twierdzą eksperci, budowa takiego toru powinna zamknąć się w 10-15 milionach złotych. To powinno uspokoić Zbigniewa Bońka, który po wiadomości o torze za 120 mln mocno skrytykował ministerstwo sportu. Sceptyków było zresztą znacznie więcej.

Polska olimpijka dokonała coming-outu. Jest w związku z zagraniczną sportsmenką! „Piszą na mój temat pierdoły”

"Totalnie niezrozumiana decyzja. Sport niszowy. Można im pomóc w inny sposób, a nie wydając tak potężną kasę. Poza tym mamy tylko kilka klubików..." - komentował były prezes PZPN na portalu X, wykazując listę 16 polskich klubów zajmujących się sportami saneczkowymi.

Ostatecznie nie chodzi o profesjonalny tor lodowy za 120 mln, a kompozytowy, czynny przez cały rok, za 10 procent tej kwoty. Z kolei obiekt spełniający wszystkie najbardziej restrykcyjne wymagania pozostanie celem prezesa saneczkarskiego związku: - Dopiero, gdy ten obiekt powstanie, będę mógł umierać - mówi prezes PZSSan Zbigniew Ingielewicz.

Super Sport SE Google News