Zbigniew Bródka wskazuje faworytów na igrzyska. "Łatwiej zostać ugryzionym przez rekina"

2026-02-02 12:15

Polskie łyżwiarstwo szybkie od 12 lat czeka na kolejny medal olimpijski. Ostatnim, który stanął na najwyższym stopniu podium, był Zbigniew Bródka. Mistrz z Soczi w rozmowie z PAP analizuje szanse biało-czerwonych na zbliżających się igrzyskach w Mediolanie i Cortina d'Ampezzo w 2026 roku. Choć jego słowa o skali trudności mogą mrozić krew w żyłach, to jednocześnie wskazują na ogromną wiarę w młodszych kolegów. - Jako społeczeństwo nakręcamy się dobrymi wynikami, a polskie panczeny potrzebują sukcesu - uważa mistrz olimpijski.

Zbigniew Bródka

i

Autor: Paweł Skraba/Super Express Zbigniew Bródka
  • Kim Kardashian i Lewis Hamilton spędzili romantyczny weekend w luksusowej posiadłości w Wielkiej Brytanii.
  • Brytyjskie media donoszą o szczegółach pobytu, który odbył się w największej tajemnicy, z dala od ciekawskich spojrzeń.
  • Prywatny odrzutowiec, helikopter i spa na wyłączność – czy to początek nowego romansu w świecie show-biznesu?

Trójka biało-czerwonych z szansami na medal

Zbigniew Bródka nie ma wątpliwości, że Polskę stać na przełamanie medalowej posuchy. Wskazuje troje zawodników, którzy mają realne szanse na walkę o podium. Jego zdaniem największe nadzieje można wiązać ze sprinterami, choć to właśnie w ich konkurencjach presja jest największa.

- Na pewno faworytami są nasi sprinterzy. Pamiętajmy jednak, że w ich przypadku każdy błąd może skutkować spadkiem nawet poza „dziesiątkę” - wskazuje Bródka w rozmowie z PAP.

Przeczytaj także: To nasza największa nadzieja na medal igrzysk olimpijskich. Kapitalna forma Damiana Żurka, pobił kolejny rekord

Na jego liście faworytów znajduje się przede wszystkim Damian Żurek, który regularnie potwierdzał znakomitą dyspozycję w zawodach Pucharu Świata. Obok niego wymienia także Kaję Ziomek-Nogal. Bródka widzi również kandydata do medalu w biegach długich, gdzie margines błędu jest nieco większy. Tą osobą ma być Władimir Semirunnij.

- W biegach długich jest więcej czasu, aby nadrobić błąd, dlatego Władek ma teoretycznie większe szanse, jeżeli formę dotrzyma do igrzysk i wytrzyma ogromną presję startu na tak wielkiej imprezie - analizuje były panczenista.

Niewiadoma w Mediolanie i klucz do sukcesu

Choć Bródka jest spokojny o przygotowanie fizyczne Polaków, zwraca uwagę na czynnik, który może okazać się kluczowy – lód na torze w Mediolanie. Mistrz olimpijski osobiście dokonał rekonesansu obiektu i jego zdaniem nawierzchnia nie będzie należeć do najszybszych.

- Doskonale pamiętam sytuację z Soczi, gdzie w ciągu dwóch tygodni nawierzchnia lodu potrafiła zmieniać się diametralnie, co miało wpływ na taktykę, zwłaszcza na długich dystansach. Podobna sytuacja może wystąpić w Mediolanie - wspomina.

Zobacz też: To ona będzie chorążym Polski na igrzyskach olimpijskich. Kim jest Natalia Czerwonka?

Dlatego, jego zdaniem, kluczowa okaże się sfera mentalna. Przywołuje swój własny przykład z Soczi, gdzie czuł się perfekcyjnie przygotowany nie tylko fizycznie, ale i psychicznie.

- Byłem wtedy w takiej formie, że nawet gdybym miał ścigać się po asfalcie, to też zdobyłbym to złoto. Chciałbym, żeby do Mediolanu właśnie z takim nastawieniem jechali polscy panczeniści - powiedział PAP Bródka.

STATYSTYKA, KTÓRA DAJE DO MYŚLENIA

Zbigniew Bródka, doceniając z perspektywy czasu wagę swojego sukcesu, przytoczył obrazowe porównanie, które doskonale pokazuje skalę olimpijskiego wyzwania.

- Kiedyś słyszałem o takich statystykach, z których wynikało, że większe jest prawdopodobieństwo ugryzienia przez rekina niż zdobycie złotego medalu na igrzyskach. Jednak każdą szansę trzeba wykorzystać i na to liczę - podsumował Bródka.

To porównanie nie ma na celu zniechęcać, a jedynie podkreślić, jak monumentalnym osiągnięciem jest olimpijskie złoto i jak bardzo należy doceniać każdego, kto jest w stanie o nie walczyć.

Potrzebny sukces, ale brakuje trenerów

Sukces na igrzyskach jest niezbędny do popularyzacji dyscypliny. Bródka przyznaje, że warunki do treningu są dziś nieporównywalnie lepsze, a tor w Tomaszowie Mazowieckim, z którego pochodzi Damian Żurek, jest tego najlepszym przykładem. Wciąż jednak brakuje kolejnych obiektów, m.in. w Zakopanem.

Jednak największym problemem polskiego łyżwiarstwa, zdaniem mistrza, nie jest infrastruktura, a kadry. Chodzi o utrzymanie dobrych trenerów i instruktorów w klubach, którzy często rezygnują z pracy z powodu niskich zarobków.

- Dziś ciężko jest zatrzymać dobrych trenerów w klubach i to jest duży problem łyżwiarstwa szybkiego – ocenił Zbigniew Bródka.

Natalia Czerwonka razem ze Zbigniewem Bródką będzie niosła polską flagę na otwarciu IO
Znasz tych sportowców, którzy poszli w politykę? Sprawdź swoją pamięć w QUIZIE! Od 7 pytania zaczynają się schody
Pytanie 1 z 10
Były piłkarz reprezentacji Grzegorz Lato w latach 2001-2007 zasiadał w Senacie. Z ramienia której partii?
Super Sport SE Google News