Artan od kilku lat należy do grona sędziów międzynarodowych, a w ubiegłym roku został uznany najlepszym arbitrem w Afryce. Miał przejść do historii jako pierwszy Somalijczyk prowadzący spotkania mundialu. Zamiast tego został zawrócony na granicy przez amerykańskie służby celne i ochrony granic (CBP).
Władze USA poinformowały, że decyzja o odmowie wjazdu była związana z podejrzeniami dotyczącymi jego kontaktów z osobami powiązanymi z organizacjami terrorystycznymi.
ZOBACZ TEŻ: Zmiany zasad przed mundialem! Kibicu, musisz to wiedzieć gdy trwają mistrzostwa świata
Po powrocie do Mogadiszu sędzia podkreślił, że mimo rozczarowania nie traci wiary. – To, co się wydarzyło, już się stało i jest to niefortunne. Jestem wdzięczny FIFA za wsparcie. Somalia jest nasza, niezależnie od wszystkiego. Chcę powiedzieć młodym ludziom, żeby nie tracili nadziei. Jestem w domu i nie ma innego miejsca, w którym chciałbym być – powiedział.
Sprawa wpisuje się w szerszy kontekst zaostrzonej polityki migracyjnej USA przed turniejem, obejmującej m.in. ograniczenia dla obywateli części państw, w tym Somalii. FIFA potwierdziła, że Artan nie weźmie już udziału w mundialu.
Rząd Somalii poinformował, że podejmował próby interwencji w tej sprawie, jednak nie przyniosły one rezultatu. Informacje o odesłaniu arbitra z lotniska w Miami jako pierwsza podała agencja AFP, a później potwierdziły je amerykańskie służby.