- Były reprezentant Argentyny, Guillermo Barros Schelotto, ujawnia kulisy legendarnej rywalizacji z Anglią, podkreślając historyczne znaczenie każdego starcia.
- Schelotto stanowczo odpiera zarzuty o stronniczość sędziów, wskazując na niezrównane przywództwo Leo Messiego jako klucz do sukcesu drużyny.
- Dowiedz się, dlaczego nadchodzący półfinał z Anglią będzie największym wyzwaniem i co zdaniem legendy zadecyduje o zwycięstwie Argentyny!
„Super Express”: - W historii mistrzostw świata mecze Argentyny z Anglią urosły do rangi legendy. Jak pan podchodzi do tej rywalizacji?
Guillermo Barros Schelotto (były reprezentant Argentyny): - Traktujemy je w szczególny sposób. Po pierwsze wszyscy pamiętamy rok 1986 i spotkanie, które doprowadziło nas do zwycięskiego finału. Byłem wtedy nastolatkiem i z wypiekami na twarzy oglądałem akcję Diego Maradony. Potem mundial we Francji, czerwona kartka Davida Beckhama i nasz awans po rzutach karnych, czy także niepowodzenie w 2002 roku, kiedy porażka po rzucie karnym wykluczyła nas z gry już w fazie grupowej. Takich meczów się nie zapomina. Tym razem stawka będzie największa ze wszystkich.
- Dużo mówi się o tym, że sędziowie wam sprzyjają oraz o „przepychanych” meczach. Nie uważa pan, że piłkarski świat zjednoczy się przeciwko wam?
- Nie chcę komentować tych bzdur, bo są niedorzeczne. Docierają do mnie informacje, że mieliśmy łatwą ścieżkę, albo, że sędziowie ciągną Leo Messiego. Prawda jest taka, że kapitan swoimi występami prowadzi nas do finału, tak jak w 2014 i 2022 roku. To wielki zawodnik, jeżeli sięgnie po tytuł, to będzie najwybitniejszy w historii argentyńskiej piłki.
Francja jest jak maszyna do wygrywania. Brazylijczyk David Luiz typuje mistrza świata [ROZMOWA SE]
- Zrzuci z piedestału Diego Maradonę?
- Nie, Argentyna zawsze będzie kochała Diego, ale po prostu Leo osiągnie więcej. Leo także dorastał i wychowywał się na legendzie boskiego Diego. On na zawsze pozostanie naszym dobrem narodowym.
- Półfinał z Anglią to najpoważniejsze wyzwanie Argentyny podczas mundialu?
- Zgadza się, tak ułożyły się wyniki, że na Anglików wpadliśmy w półfinale. Jednak to już nie nasza wina, że Brazylia przegrała z Norwegią. To, że graliśmy z mniej znanymi zespołami nie znaczy, że mieliśmy łatwiej. Jesteśmy mistrzami świata, bronimy tytułu. Zarówno Republika Zielonego Przylądka, podobnie jak Egipt, czy Szwajcaria chciały nas pokonać.
Hiszpania zagra w finale kosztem Francji? Igor Angulo o argumentach mistrza Europy [ROZMOWA SE]
- Który mecz Argentyny najbardziej zapadnie w pamięci?
- Zdecydowanie powrót w spotkaniu z Egiptem. Takiej rzeczy mogła dokonać tylko wielka drużyna, aby podnieść się w kwadrans i odwrócić losy meczu. Faktycznie, słabo w nim zagraliśmy, ale pokazaliśmy metal godny mistrza świata. Poza tym mecz z Anglikami będzie inny, ponieważ drużyna trenera Tuchela będzie atakowała, oni mają świetnych piłkarzy w swoich szeregach, ale to my jesteśmy mistrzami świata i chcemy to udowodnić w najbliższym spotkaniu.
- Messi na mistrzostwach jest waszym „koniem pociągowym”. Czy to pana zaskakuje?
- Ani trochę, ponieważ Leo gra bardzo inteligentnie. Być może już nie ma takiej dynamiki, ale pewnych rzeczy nie da się zapomnieć. Jego technika nadal jest na bardzo wysokim poziomie. Poza tym on mentalnie dźwiga ten zespół. Jest jego liderem i co ważne, nadal jest głodny tytułów. Jego wyścig z Kylianem Mbappe po koronę króla strzelców zapowiada się pasjonująco.
Mikel Merino znów to zrobi dla Hiszpanii? Angel Miguel o wyczynach syna na mundialu [ROZMOWA SE]
- Cztery lata temu górą był Francuz. Czy w tych mistrzostwach Messi mu się zrewanżuje?
- Wierzę, że tak, jednak trzeba docenić także klasę Francuzów, którzy wyglądają doskonale na tym turnieju.
- Czy ma pan swojego faworyta do złota?
- Jako Argentyńczyk kibicuję rodakom. Jednak skład półfinalistów jest bardzo mocny. Typowanie zwycięzcy w takim gronie nie ma większego sensu. W każdym zespole są wybitne indywidualności, mistrzowie świata, mistrzowie swoich kontynentów, królowie strzelców ostatnich mundiali. To pokazuje, że będziemy świadkami wielkich widowisk. Półfinał z Anglią zapowiada się wybornie.
- Co przemawia za wygraną z Anglią?
- Po pierwsze mamy Messiego. Po drugie jesteśmy mistrzami świata. Po trzecie to ostatni mundial dla Leo, który zechce pożegnać się z tym turniejem w możliwie najlepszy sposób.
- Messi już przeszedł do historii. Prześcignął Miroslava Klosego i został najlepszym strzelcem w dziejach mundiali. Tak zostanie?
- To wielka rzecz, ale wszyscy wiemy, że za jego plecami czai się młodszy o ponad dekadę Mbappe. Jeżeli nie teraz, to za cztery lata Francuz najprawdopodobniej prześcignie Leo i wyśrubuje ten rekord na jakimś niewyobrażalnym poziomie.