- Argentyna, z Messim, przeżyła horror w 1/16 finału MŚ 2026! Mistrzowie świata ledwo uniknęli sensacji z debiutantem.
- Dramatyczny mecz rozstrzygnęła dogrywka pełna zwrotów akcji; awans Albicelestes zapewnił pechowy gol samobójczy, wywołując falę krytyki.
- Nie przegap szczegółów tego mundialowego thrillera! Dowiedz się, co ocaliło mistrzów przed kompromitacją i wstrząsnęło Argentyną.
To miał być spacerek dla mistrzów świata, a zamienił się w horror, który kibice w Argentynie zapamiętają na długo. Podopieczni Lionela Scaloniego w starciu z debiutującą na mundialu Republiką Zielonego Przylądka przeżyli prawdziwe męczarnie. Choć pierwsza połowa nie zapowiadała katastrofy, a Lionel Messi w 29. minucie dał prowadzenie, strzelając swojego siódmego gola w turnieju, to, co wydarzyło się później, mrozi krew w żyłach.
Przeczytaj także: Sensacyjny transfer reprezentanta Polski. To nazwisko zna każdy kibic, media informują
Mistrzowie świata, pewni swego, zlekceważyli rywala. Zemściło się to w 59. minucie, gdy Deroy Duarte doprowadził do wyrównania, pokonując bezradnego Emiliano Martineza. Szok na trybunach w Miami był ogromny, a na boisku zaczęła się nerwowa walka z czasem. Argentyńczycy bili głową w mur, a genialnie dysponowany bramkarz Vozinha bronił strzały Messiego, w tym groźne uderzenia z rzutów wolnych. Konieczna była dogrywka.
Horror w dogrywce. Tak Argentyna uratowała awans
Dramaturgia tego spotkania mogłaby posłużyć za scenariusz filmowy. Już na początku dogrywki Lisandro Martinez dał Argentynie ponowne prowadzenie i wydawało się, że koszmar się skończył. Nic bardziej mylnego! W 103. minucie Sidny Lopes Cabral popisał się fenomenalnym, technicznym strzałem i znów był remis! Na stadionie zapanowało istne szaleństwo, a argentyńscy kibice nie dowierzali własnym oczom.
Ostatecznie o losach awansu zadecydował pech debiutantów. W 111. minucie po dośrodkowaniu Messiego i główce Cristiana Romero piłka odbiła się od obrońcy Dineya Borgesa i wpadła do siatki. To był cios, po którym Republika Zielonego Przylądka już się nie podniosła, choć do końca walczyła o wyrównanie. Argentyna awansowała do 1/8 finału, gdzie zmierzy się z Egiptem, ale styl, w jakim to zrobiła, pozostawia wiele do życzenia.
Zobacz też: Pierwsze słowa nowego trenera Roberta Lewandowskiego. Tak go określił na starcie
Argentyna w ogniu krytyki. "Męczyli się jak nigdy"
Po meczu w argentyńskich mediach zawrzało. Zwycięstwo przyjęto z ulgą, ale i ogromną falą krytyki. Dziennikarze nie zostawili na drużynie suchej nitki, podkreślając, że mistrzowski tytuł sam nie wygrywa meczów.
„Argentyna się męczyła, rozegrała swój najgorszy mecz na turnieju, ale dzięki dumie wywalczyła zwycięstwo” - oceniła telewizja TN.
„Ależ sposób na cierpienie, Argentyno. Łzy przyszły w tym mundialu trochę za wcześnie” - napisał dziennik „Pagina 12”.
„Argentyna męczyła się jak nigdy, ale wciąż jest na mundialu” - podsumował „Clarin”, ironicznie dodając, że lekarze na oddziałach kardiologicznych mieli tej nocy pełne ręce roboty.
Duma w Republice Zielonego Przylądka. "Daliśmy im lekcję futbolu"
Zupełnie inne nastroje panowały w mediach kabowerdyjskich. Mimo porażki, dominowała duma i wdzięczność dla bohaterów, którzy postawili się mistrzom świata.
„Niebieskie Rekiny” zagrały w starciu przeciwko utytułowanemu rywalowi bez strachu - podsumował dziennik „A Nacao”.
„Dla naszego zespołu 1/8 mundialu to nie szczyt marzeń. Dowiedliśmy dziś, że potrafimy grać z mistrzami świata jak równy z równym – ocenili z kolei reporterzy stacji TCV.