- Robert Lewandowski od 28 lutego może grać w piłkę tylko dzięki specjalnej masce.
- Ograniczona widoczność dawała mu się we znaki w meczach Barcelony, ale przed spotkaniem z Albanią "Lewy" zapewnia, że jest już lepiej.
- Dyskomfort widać jednak choćby po tym, jak często Lewandowski korzysta z okazji, aby ściągnąć maskę na treningu. Zobacz zdjęcia z poniedziałkowych zajęć reprezentacji Polski!
Polska - Albania: Robert Lewandowski i maska. Wielki problem?
Przypomnijmy, że Lewandowski złamał kość oczodołu w ligowym meczu 28 lutego z Villarreal. Od tamtej pory na boisku towarzyszy mu specjalna maska ochronna, w której strzelił jak na razie dwa gole w rewanżowym starciu Ligi Mistrzów UEFA z Newcastle (7:2). Wcześniej polski napastnik dość otwarcie pokazywał, że maska utrudnia mu działania na boisku. Czy przed arcyważnym meczem z Albanią powinniśmy się więc martwić? "Lewy" uspokaja.
- Ukróciłem tę maskę jeszcze bardziej, by powiększyć sobie przestrzeń widoczną dla oka. Jeszcze około dwa tygodnie muszę w niej grać. Już się do niej przyzwyczaiłem, choć początek był ciężki. Nie ma żadnego strachu, bólu. Mogę grać na sto procent - zaznaczył na poniedziałkowej konferencji otwierającej zgrupowanie Biało-Czerwonych.
Później kapitan odbył trening z resztą drużyny. I zachowanie Lewandowskiego można odebrać nieco inaczej. Z jednej strony nie opuszczał go dobry humor, z drugiej specjalna maska ewidentnie mu ciąży i korzysta z każdej okazji, aby ją zdjąć, nawet jeśli po chwili znów musi ją założyć. Zresztą wspomniane gole z Newcastle celebrował, zdejmując błyskawicznie przyrząd ochronny z twarzy. Nie mamy nic przeciwko, aby podobnie cieszył się w czwartek przeciwko Albanii! A później także w finale baraży o mundial, który zaplanowano na 31 marca.