- Dokładnie 44 lata temu Zbigniew Boniek rozegrał legendarny mecz z Belgią na mundialu w Hiszpanii, który na zawsze zapisał się w historii polskiej piłki.
- Jego genialny hat-trick uczynił go "Pięknością nocy", lecz żółta kartka pozbawiła go udziału w kluczowym półfinale.
- Odkryj, jak ten wieczór był początkiem jego drogi od boiskowego artysty do wpływowego działacza europejskiego futbolu.
"Piękność nocy" dał koncert
To był teatr jednego aktora. Na Camp Nou w Barcelonie, w meczu o ogromną stawkę, Zbigniew Boniek wszedł na poziom niedostępny dla innych. Wicemistrzowie Europy, Belgowie, byli bezradni. Najpierw kapitalny strzał z narożnika pola karnego, potem inteligentny lob nad bramkarzem, a na koniec zimna krew w sytuacji sam na sam. Trzy gole, każdy inny, każdy genialny. To właśnie wtedy narodziła się jego legenda "Bello di notte" – Piękności nocy, zawodnika, który najlepsze mecze rozgrywał w blasku jupiterów. Tego wieczoru cały świat zobaczył, jak wielki talent drzemie w 26-letnim piłkarzu.
Zobacz też: Ewa Swoboda wtedy wróci do gry. Kibice czekają, ten dynamit znów wystrzeli
Gorzki smak triumfu i wielki zawód
Euforia po meczu z Belgią nie trwała jednak wiecznie. Kilka dni później, w decydującym o awansie do półfinału meczu ze Związkiem Radzieckim, Boniek przeżył jeden z największych zawodów w karierze. Choć Polska zremisowała 0:0 i awansowała, on sam otrzymał żółtą kartkę, która eliminowała go z gry w półfinale przeciwko Włochom. To był cios, który być może pozbawił naszą reprezentację szans na finał. Bezbramkowy remis ze ZSRR miał słodko-gorzki smak. Bohater narodowy, zawodnik, który w pojedynkę rozmontował Belgię, najważniejszy mecz turnieju musiał oglądać z trybun.
Od bohatera boiska do władcy gabinetów
Tamten mundial był dla Bońka przełomem. Wkrótce potem podpisał kontrakt z Juventusem, gdzie obok Platiniego i Rossiego stał się filarem drużyny, zdobywając Puchar Europy.
Przeczytaj także: Oficjalnie: terminarz reprezentacji Polski w Lidze Narodów. Tam zagrają jesienią piłkarze Jana Urbana
Po zakończeniu kariery piłkarskiej przeszedł niezwykłą metamorfozę. Z boiskowego artysty, znanego z brawurowych rajdów, zmienił się w wytrawnego gracza gabinetowego. Choć jego kariera trenerska była krótka, jako działacz osiągnął absolutny szczyt. Najpierw jako prezes PZPN, a później wiceprezydent UEFA, stał się jednym z najbardziej wpływowych ludzi w europejskiej piłce.