- Holandia zafundowała falstart na mundialu, remisując z Japonią przez zmiany trenera, by szybko odbudować formę, rozbijając Szwecję.
- Indywidualności, jak Gakpo i Brobbey, odżyły na turnieju, a kluczem do sukcesu "Oranje" jest utrzymanie zabójczej intensywności gry.
- Czy Holendrzy utrzymają formę w kluczowym meczu z Tunezją?
„Super Express”: - Holandia na starcie mundialu została zatrzymała przez Japonię. Co miało na to wpływ?
Jerzy Dudek: - Myślę, że nie chodziło o koncentrację zawodników, lecz bardziej o zmiany, których dokonał trener Ronald Koeman. One wybiły Holendrów z rytmu w końcówce spotkania. To nie sprawdziło się, a Japonia to wykorzystała. Na pewno było rozczarowanie, bo można było mieć spokój. Ale tak to czasem bywa, że trener dokonuje zmian mając nadzieję, że właśnie spowolni grę, wybije przeciwnika z rytmu, a tu wyszło po prostu na odwrót. Dlatego remis został przyjęty jako zaskoczenie i rozczarowanie. Najważniejsze, że w pierwszym meczu jest to, żeby nie przegrać. To jest na plus dla Holendrów.
- Rozbicie Szwecji to była prawdziwa twarz Holandii?
- Tak, choć Szwecja to nie jest Japonia, która ma bardzo szybkich, dynamicznych, ambitnych i dobrze zorganizowanych zawodników. Szwedzi trafili na bardzo dobry moment Holendrów. Byli po prostu bezsilni. Tak naprawdę to tylko przez moment Szwedzi dotrzymywali kroku. Jednak u Holendrów lepsze były zmiany i dynamika gry. Wyprowadzali bardzo dobre kontrataki. Styl przeciwko Szwedom bardzo im pasował, którzy grali otwartą piłkę i za to zostali skarceni.
Znów wszyscy na mundialu mówią o Ivanie Knoll! Jeszcze raz przesadziła z dekoltem?
- Czy tym występem Holandia pokazała, że może zajść daleko na tym mundialu?
- Na pewno Holandia pokazała swój potencjał. Jednak trzeba pamiętać, że to dopiero jest początek turnieju. Wstrzymałbym się jeszcze z deklaracjami, bo nie można wyciągać za szybkich wniosków. Ale ten zespół ma potencjał, szczególnie kiedy gra futbol, który mu pasuje. Ich kontratak jest naprawdę zabójczy. Gdy mają dużo miejsca, potrafią to bardzo dobrze wykorzystywać. Mają dużo zawodników kreatywnych, ale czasami po prostu spowalniają grę, przez co brakuje dynamiki w akcjach. Na mistrzostwach rządzi siła i dynamika. Gdy to wygląda bardzo dobrze, to przynosi pozytywne skutki.
- To jak powinni grać Holendrzy w kolejnych spotkaniach?
- Muszą grać na dużo większej intensywności, przynajmniej tak jak ze Szwecją. To wtedy mają szansę zajść daleko. W turnieju także liczy się dyspozycja dnia, liczy się drabinka na kogo się trafi. Widzimy, że są niespodzianki, że drużyny słabsze remisują z potentatami. Ale dopiero początek turnieju. Drużyny dopiero łapią rytm. Dlatego za wcześnie jeszcze wyrokować.
Cristiano Ronaldo znów to zrobił. Co za osiągnięcie kapitana Portugalii!
- Mówi pan o zabójczej sile Holandii, a w ofensywie świetnie spisał się Cody Gakpo, który ustrzelił dublet. Odżył na mundialu?
- Tak. Zauważyłem, że wielu zawodników, którzy w swoich klubach grali przeciętnie, to na mistrzostwach odbudowują się. Dobrym przykładem jest też Kylian Mbappe. Widać, że gra sprawia mu radość. Jest uśmiechnięty i co jest najważniejsze: jest świadomy tego, co się od niego oczekuje. Czyli od razu gra wysokim pressingiem i też wraca do zadań defensywnych. Tego w Realu Madryt u niego nie widziałem. Poprawił się. Podobnie jest z Gakpo czy Gravenberchem. Obaj naprawdę świetnie wyglądają. Widać, że wszyscy mają duży głód grania i pokazania się. Czasami tak jest, że jak w klubie nie idzie, to w nowym środowisku odżywasz. To dla wielu piłkarzy szansa na to, żeby pokazać się z dobrej strony na mistrzostwach.
- Błysnął także Brian Brobbey, strzelec dwóch goli. Będzie odkryciem mundialu?
- To jest bardzo utalentowany zawodnik. Zawsze uznawany był za ogromny talent. Szukał swojej drogi poprzez występy w Ajaksie czy Lipsku. W Sunderlandzie nabrał pewności siebie. To typ napastnika, którego potrzebuje Holandia. Jest bardzo silny fizycznie, potrafi grać tyłem do bramki. Potrafi być taką ścianą. Jest bardzo skuteczny na polu karnym. To są duże plusy tego zawodnika. Radzi sobie jako fałszywa dziewiątka. Widać, że jest w formie. Trener Koeman nie pomylił się w jego ocenie. To jego odkrycie. Widać, że talent Brobbeya zaczyna błyszczeć. W Sunderlandzie odnalazł się idealnie. Dojrzał w Anglii i jest to z korzyścią dla reprezentacji Holandii.
Diego Maradona junior specjalnie dla Super Expressu. Tak nazywa Leo Messiego [ROZMOWA SE]
- Teraz przed Holandią starcie z Tunezją. Znów będzie wysokie zwycięstwo?
- To powinna być formalność dla Holendrów, ale pod warunkiem, że zagrają od początku na dużej intensywności. Muszą jak najszybciej doprowadzić do tego, aby ten mecz ułożył się pod ich dyktando. Trener Koeman będzie robił wszystko, żeby wybić z głowy zawodnikom myślenie tego typu. Na pewno Tunezja jest bardzo zraniona, ma ogromne problemy. Zwolnienie trenera po pierwszym spotkaniu mówi samo za siebie. Tyle, że ta roszada nie pomogła. Można powiedzieć, że Holandia będzie grała z najsłabszym zespołem mistrzostw. Tunezja ma duże problemy organizacyjne. Nie są przygotowani do mundialu. Na pewno nie tak to sobie wymarzyli, a konfrontacja z Holendrami może jeszcze bardziej pogłębić ten kryzys.
- Ostatnio pozytywnie zaskoczyła kadra Curacao, remisując z Ekwadorem. Jak ocenia pan tego debiutanta?
- Nazwałbym Curacao taką reprezentacją Holandii B. Ciekawa to byłaby konfrontacja. Grają w niej zawodnicy z holenderskich młodzieżówek. Naprawdę potrafią grać w piłkę. Nawet w Niemczech przez moment zatrzymano wszystkie środki komunikacji, kiedy strzelili im na 1:1. Jest to zespół, który potrafi się zjednoczyć i gra bardzo otwartą piłkę, co cieszy kibiców. Zdają sobie sprawę, że raczej nie wyjdą z grupy. Jakby wygrali z Wybrzeżem Kości Słoniowej, to była mega niespodzianka. Myślę, że nie tylko w Curacao mieliby złote życie, ale również i w Holandii. To pozytywna reprezentacja. Trener Dick Advoccat mówił, że to jest ich moment, że mają się cieszyć graniem. Widać dużą radość w tym wszystkim.
Mundial w pełni, a Anna Lewandowska pokazała wytrenowaną PUPĘ! "Forma życia"
- Jak prognozuje pan ich mecz z Wybrzeżem Kości Słoniowej?
- Na pewno będą mieli swoje szanse. Wszystko też zależy od bramkarza, który miał fenomenalny występ z Ekwadorem. Republika Zielonego Przylądka to także pozytywna sensacja. Kopciuszek walczy, choć powinien już dawno zostać wysłany do domu. Dla nas te reprezentację są egzotyczne, ale widać wielu zawodników, którzy potrafią grać w piłkę. Dostali szansę od losu, żeby zagrać na mistrzostwach świata. Gianni Infantino pomysłem o rozszerzeniu turnieju sprawił radość kibicom w tych krajach. Poziom aż tak bardzo nie odbiega, jak myśleliśmy.
- Co do tej pory pana zdziwiło na mistrzostwach świata?
- Dziwi mnie forowanie mistrzów świata. Dziwne są te decyzje VAR-u. Już nie chcę się znęcać nad Szymonem Marciniakiem. Ale główny sędzia jest instruowany przez VAR, który widzi dużo więcej. Dynamika na boisku czasami nie jest tak widoczna, jak widoczna jest na VAR-rze, który bardzo często milczy. Nawet sytuacja z rzutem karnym Leo Messiego była dosyć kontrowersyjna. Był faul w środku pola na Austriaku. Później kontra i z tego robi się rzut karny, którego zresztą Messi nie strzelił. I to jest duża kontrowersja, że VAR po prostu nie wraca do tej sytuacji, że milczy. Było wiele takich przypadków. Dlatego to zastanawia. Argentyna jest na tyle silnym zespołem, a jeszcze Messi jest w takim gazie, że nie potrzebuje aż tak bardzo pomocy. Sędziowie mają dużo takich wpadek, jeśli chodzi o komunikację. Mam nadzieję, że im dalej, to ta komunikacja będzie wyglądała lepiej.
- Podoba się panu skuteczność gwiazd, jak Messi, Haaland czy Mbappe?
- Jest dużo meczów z różnymi zespołami, więc gwiazdy mogą świecić. Messi przewodzi najlepszym strzelcem. Harry Kane, Haaland czy Cristiano Ronaldo mają możliwości do robienia show. Na samym końcu o to chodzi. Trzeba robić show, wykorzystywać pozytywne środowisko. Jak gra się z takimi zespołami, może nie najlepszymi, to ci zawodnicy mają szansę, żeby błyszczeć i to się dzieje. Jak Messi strzela swoje gole, to kolejni odpowiadają. To jest piękne. Będzie dużo poprawiania rekordów. Jeżeli taki był zamiar Infantino, więc to się sprawdza. Jest kilka meczów więcej i dużo przyjemności. Mistrzostwa są raz na cztery lata i czy zagramy jeden czy dwa mecze więcej, to absolutnie nie powinno być żadnego problemu. Jest za to radość na całym świecie. Ludzie w Republice Zielonego Przylądka, Curacao czy Uzbekistanie cieszą się, że mogą oglądać swoje drużyny na mundialu. To jest fantastyczna sprawa dla całego środowiska piłki nożnej.
Kanada zajdzie daleko na mundialu? Mike Klukowski na to zwraca uwagę [ROZMOWA SE]