- Reprezentacja Czech po 20 latach wróciła na mundial, lecz zaliczyła falstart, przegrywając 1:2 z Koreą Południową.
- Były trener Werner Liczka dostrzega potencjał w kadrze, wskazując Patrika Schicka – porównywanego do Lewandowskiego – jako klucz do zwycięstwa nad RPA.
- Czy Czesi zdołają odwrócić losy turnieju i awansować z grupy, czy czeka ich szybki powrót do domu?
„Super Express”: - Jak wrażenie po starcie reprezentacji Czech na mundialu?
Werner Liczka: - Nie było nas w finałach 20 lat. Jednak powrót nam nie wyszedł. Występem z Koreą nie zachwyciliśmy nikogo. Nie dość, że przegraliśmy 1:2, to wypadliśmy niezbyt korzystnie. Byliśmy zbyt pasywni, a w ofensywie bezradni. Sposób gry był dużym rozczarowaniem, bo liczyliśmy na coś innego. Było dużo biegania i walki z naszej strony. Na plus można zaliczyć bardzo dobre stałe fragmenty. Ale w ataku - słabo. Korea zaprezentowała innym poziom.
- Przed pana rodakami mecz z RPA. Poradzą sobie?
- Jeśli chcemy awansować do fazy pucharowej, to nie mamy innego wyjścia: musimy wygrać. Czekaliśmy dwie dekady na to, żeby zagrać na mundialu, więc głupio byłoby tak szybko z niego wracać. Dlatego musi być pobudka! Trzeba zrobić coś pozytywnego. Trzeba zrobić wszystko, żeby wyjść z tej grupy.
- Widzi pan szanse na zwycięstwo?
- Oczywiście, choć może mecz z Koreą nie dał za dużo powodów do optymizmu. Jednak proszę mi wierzyć, że nasz zespół naprawdę ma potencjał. Kadra nie jest taka zła. Jest kilku ciekawych zawodników. Krejci, Hranac czy Chaloupka to nowocześni obrońcy. Zwrotni, szybcy, agresywni. Do tego dobrzy bramkarze, w pomocy Sojka, a w ataku Schick.
- A dopuszcza pan sytuację, że coś może pójść nie tak?
- Kibice oczekują wygranej. W ich oczach porażka jest nie do przyjęcia. Powiedzmy sobie szczerze: to byłaby katastrofa. Nie zakładamy, że może nam nie wyjść. Wydaje mi się, że dojdzie do 2-3 zmian w składzie, że trener będzie miał szczęśliwą rękę. Jednak, żeby myśleć o wygranej, to trzeba poprawić grę w ataku i dostosować styl gry pod Schicka.
- To będzie kluczowe?
- Musimy zadbać o to, aby Schick miał odpowiedni serwis. Jeśli będzie miał sytuacje, to on sobie poradzi. Ale trzeba mu tę piłkę dostarczyć. Oczywiście Leverkusen gra inaczej niż czeska kadra. Na tym polu jest duża różnica. Ale Schick świetnie czuje się na polu karnym. Wykończenie ma na poziomie Roberta Lewandowskiego. Strzela głową, lewą i prawą nogą. Jest pewny siebie.
- To kto awansuje z tej grupy?
- Najsilniejsza jest Korea. W meczu z nami jakość była po jej stronie. Pokazała, że jest mocna, a miejsce w rankingu FIFA nie jest przypadkowe. Korea miała pomysł na grę. Wszystko robiła na dużej szybkości i intensywności. Wrażenie zrobiło na mnie rozwiązywanie sytuacji przez ten zespół. Wszystko w nim było poukładane od obrony do ataku. Ponadto technika, taktyka, a piłkarze byli ciągle w ruchu. Na koniec zagramy z Meksykiem. Uważam, że to może być dla nas wygodniejszy rywal. Korea grała dla nas za szybko.
- Czechy przebiją się do fazy pucharowej?
- Mam nadzieję, że tak właśnie się stanie. Jest we mnie optymizm. Wierzę, że nie tylko pokonamy RPA, ale będzie także postęp w naszej grze. Jak wyjdziemy z grupy, to w fazie pucharowej wszystko jest możliwe.