- Górnik Zabrze zdobywa Puchar Polski po 54 latach, pokonując Raków Częstochowa 2:0 w finale.
- Bramki Roberto Massimo i Maksyma Chłania zapewniły zabrzanom siódmy triumf w historii rozgrywek.
- Ten sukces może być zapowiedzią wyjątkowego sezonu, gdyż Górnik wciąż walczy o tytuł mistrza Polski.
- Jak Górnik wykorzysta ten impuls i czy sięgnie po kolejne trofeum? Sprawdź, co dalej w sezonie!
Na trybunach przewaga Górnika, ale w pierwszym kwadransie to więcej z gry miał Raków. W jednej z pierwszych akcji urwał się Jonatan Braut Brunes, ale nic z tego nie wyszło, bo Norweg pogubił się. Później było kilka dośrodkowań ze strony częstochowian, ale także bez powodzenia. W pewnym momencie doszło do spięcia przy linii bocznej między Josemą, a Patrykiem Makuchem. Jednak choć gra była dynamiczna, to jednak brakowało sytuacji pod bramkami.
Przed przerwą Roberto Massimo głową zaskoczył obronę Rakowa
Górnik odpowiedział m.in. uderzeniem z rzutu wolnego Maksyma Chłania. Tyle, że ukraiński pomocnik włożył zbyt duży siły w ten strzał i nie zagroził nim bramkarzowi Rakowa. W końcu zabrzanie zaskoczyli obronę częstochowskiej drużyny. Z rzutu rożnego dośrodkował Erik Janża, a najwyżej na polu karnym wyskoczył Roberto Massimo, który uderzeniem piłki głową pokonał bramkarza Oliwiera Zych. Jednak w tej sytuacji bramkarz Rakowa nie popisał się. Śląski zespół starał się pójść za ciosem i niebawem kolejną okazję miał Sondre Liseth. Tym razem strzał Norwega nie sprawił problemów golkiperowi Rakowa.
Karol Nawrocki z niezwykłą rolą na finale Pucharu Polski. Tego jeszcze nie było!
Maksym Chłań zadał drugi cios Medalikom
Od początku drugiej połowy dużo było walki i chęci z obu stron, ale wciąż mało sytuacji pod bramkowych. Górnik miał dobrą okazję, ale zamiast ją sfinalizować, to jego gracze przekombinowali, najwyraźniej bojąc się odpowiedzialności. Jednak po godzinie Zabrzanie zadali drugi cios. Tym razem przed pole karnym obrońcami Medalików zakręcił Maksym Chłań. Ukrainiec efektowną akcję zakończył tak jak należy. Oddał strzał i po raz drugi wywołał euforię wśród kibiców śląskiej drużyny. Na trybunach Stadionu Narodowego poniosło się "Jeszcze jeden, jeszcze jeden" - domagali się fani z Zabrza.
Finał Pucharu Polski. Jan Urban wpadł na innego selekcjonera! A obok nich? Roi się od legend
Jonatan Braut Brunes wyleciał z czerwoną kartką
Raków odpowiedział m.in. strzałem Fadiga z dystansu. Uderzenie ładne, ale minęło bramkę. Francuz tak się rozkręcił, że po chwili znowu miał szansę. Jednak znowu zabrakło precyzji, bo piłka minęła prawy słupek. Górnik jednak do końca był czujny. A trener Zabrzan Michal Gasparik po raz kolejny udowodnił, że ma patent na rozgrywki pucharowe. To był jego piąty finał w karierze szkoleniowej i czwarty zwycięski. Trzy razy triumfował ze Spartakiem Trnava w Pucharze Słowacji. Teraz dorzucił kolejny skalp jako trener Górnika.
Na koniec nerwy puścił piłkarzom. Brunes sfaulował Lukasa Podolskiego i za ten atak został ukarany czerwoną kartką. Przez chwilę zrobiło się gorąco, bo zawodnicy skoczyli sobie do gardeł.
Finał Pucharu Polski: Bitwa wikingów o Polskę! Brunes vs. Liseth – kto wygra starcie Norwegów?
Górnik Zabrze - Raków Częstochowa 2:0
1:0 Roberto Massimo 32. min, 2:0 Maksym Chłań 65. min
Sędziował: Jarosław Przybył. Widzów: 50 072
Górnik: Marcel Łubik - Michal Sacek (83, Paweł Olkowski), Rafał Janicki, Josema, Erik Janża (90, Lukas Ambros) - Roberto Massimo (74, Ondrej Zmrzlý), Patrik Hellebrand, Lukas Sadílek, Jarosław Kubicki, Maksym Chłań (83, Yvan Ikia Dimi) - Sondre Liseth (90, Lukas Podolski)
Raków: Oliwier Zych - Fran Tudor, Paweł Dawidowicz (57, Michael Ameyaw), Bogdan Racovițan, Strátos Svárnas, Jean Carlos Silva (66, Adriano Amorim) - Patryk Makuch (46, Lamine Diaby-Fadiga), Oskar Repka, Marko Bulat, Ivi López (66, Leonardo Rocha) - Jonatan Braut Brunes.
Żółte kartki:
Janża, Ikia Dimi, Łubik - Lopez, Repka, Leonardo Rocha
Czerwona kartka:
Jonatan Braut Brunes (90. minuta, Raków, za brutalny faul)