- W emocjonującym meczu Lechia Gdańsk przegrała z Rakowem Częstochowa 1:2, mimo początkowego prowadzenia.
- Decydująca bramka padła w doliczonym czasie gry, zapewniając Rakowowi zwycięstwo i utrzymując ich w walce o tytuł.
- Szkoleniowcy obu drużyn, Łukasz Tomczyk i John Carver, podzielili się swoimi, skrajnie różnymi, odczuciami po meczu.
- Dowiedz się, jak Raków odwrócił losy spotkania i co zadecydowało o porażce Lechii.
Zaczęło się obiecująco dla Lechii, która po dziesięciu minutach cieszyła się z prowadzenia. Kacper Sezonienko został sfaulowany na polu karnym przez Oskara Repkę. Sędzia podyktował jedenastkę, którą wykorzystał Tomas Bobcek. Słowacki napastnik trafił po raz szesnastym w obecnej edycji.
Transfery między Lechem a Legią. Te ruchy rozpętały prawdziwe piekło!
Oskar Repka strzelił dla Rakowa
Jednak wicemistrz Polski odpowiedział błyskawicznie. Potrzebował na to dziesięciu minut. W roli głównej wystąpił Repka, który przełożył sobie piłkę na prawą nogę i pokonał bramkarza gospodarzy. W ten sposób zrehabilitował się za sprokurowanie rzutu karnego. Gospodarze atakowali, ale nie zdołali zaskoczyć obrony gości.
Podobnie było także w drugiej połowie, w której Lechia wypracowywała sobie bramkowe okazje. W końcówce w dobrej sytuacji znalazł się Bobcek, który jednak nie trafił w piłkę. Za to Raków nawet strzelił gola, ale sędzia go nie uznał, bo Adriano Amorim dotknął piłkę ręką. Odpowiedziała też Lechia trafieniem Mateja Rodina. Jednak ta bramka została anulowana, bo obrońca był na pozycji spalonej.
Siemieniec o Imazie: "Wielki piłkarz i człowiek". Hiszpan przeszedł do historii Ekstraklasy
Jonatan Braut Brunes dobił Lechię
W doliczonym czasie Raków wykonywał rzut rożny. Piłka spadła pod nogi Brunesa, który był tyłem do bramki. Norweg zdołał się odwrócić i postawił stempel na wygranej. To 15. gol Norwega w tym sezonie w lidze. Lechia ma kompleks Rakowa, z którym przegrała po raz siódmy z rzędu.
- Musieliśmy wykazać się charakterem, zagrać atakiem pozycyjnym, stworzyć sytuacje i… poszło - analizował Łukasz Tomczyk, cytowany przez PAP. - Było czuć, że zdobędziemy bramkę. Graliśmy do końca. Ta liga jest taka, że jeśli wybronisz „momenty” przeciwnika, to będziesz miał swój. I my go wykorzystaliśmy - tłumaczył trener Rakowa.
Michał i Marcin Żewłakow kończą 50 lat. Ich historia to gotowy scenariusz na film
John Carver: Daliśmy wszystko, co mieliśmy w baku
Za to trener Lechii był zawiedziony porażką przed własną widownią.
- Nie zasłużyliśmy na to, by nie zdobyć punktów - podkreślił John Carver. - W naszej grze w pierwszej połowie nie było nic złego. Dominowaliśmy po przerwie. Mieliśmy ogromne szanse, aby wygrać. Zmarnowaliśmy je zostaliśmy pokarani. Stworzyliśmy dużo okazji i daliśmy wszystko, co mieliśmy w baku - dodał.
Skolim kocha piłkę i skoki. Gwiazdor disco polo porównuje dawne gwiazdy do obecnych