- Rywalizacja Lecha z Legią zawsze budzi wielkie emocje, a transfery między klubami tylko podgrzewały atmosferę.
- Piłkarze tacy jak Mirosław Okoński, Jerzy Podbrożny czy Bartosz Bereszyński zmieniali barwy klubowe, stając się obiektem nienawiści kibiców.
- Niektórzy zawodnicy, jak Paweł Kaczorowski, nie zostali zaakceptowani przez fanów, co skutkowało szybkim odejściem.
- Sprawdź, jak transfery między odwiecznymi rywalami wpłynęły na kariery piłkarzy i relacje z kibicami!
Legendarny Mirosław Okoński podpadł kibicom Lecha
Mirosław Okoński to legenda Lecha. W jego biografii widnieje także warszawski rozdział. Przez dwa lata błyszczał na Łazienkowskiej. Występy w Legii umożliwiły mu odbycie służby wojskowej. Kibice Lecha mieli do niego pretensje o ten krok. Podpadł im również za finał Pucharu Polski w 1980 roku. Wedy Legia zdemolowała 5:0 Kolejorza, a Oko do tego lania dołożył gola.
- Nie chciałem grać w tym meczu. Kibice stali przy hotelu i śpiewali: „Okoń pe... Lecha sprzedał”. Dostawałem niesamowite wyzwiska - tłumaczył Okoński w filmie "Okoń - Moja droga".
Legia chciała zatrzymać Okońskiego także po okresie służby wojskowej. Jednak piłkarz nie skorzystał z tej opcji. Nie wiedział, jak zostanie przyjęty w Poznaniu. Ostatecznie wrócił do Kolejorza, poprowadził go sukcesów i zapracował na status legendy.
Galacticos Show w Chorzowie. Ronaldinho i Skolim rozkręcą imprezę?
Jarosław Araszkiewicz w Warszawie poznał żonę
W drugą stronę za to powędrował bramkarz Piotr Mowlik, który w Legii spędził sześć lat. Później odniósł kontuzję kolana. Władze stołecznego klubu z niego zrezygnowały. Uraz miał go wykluczyć z gry w piłkę. Nie mieli racji, bo z powodzeniem występował przez kolejne sześć lat w Lechu.
Kolejny z kadrowiczów - Jarosław Araszkiewicz również przyszedł do Legii, aby załatwić sprawy z wojskiem. Wprawdzie on najchętniej wolałby się przenieść do Śląska, ale nie on decydował. W stolicy widziano to inaczej. Po dwóch latach wrócił do Lecha, a w Warszawie poznał żonę.
Michał i Marcin Żewłakow kończą 50 lat. Ich historia to gotowy scenariusz na film
Jerzy Podbrożny: Taki jest jednak żywot piłkarza
Gwiazdą Lecha był Jerzy Podbrożny, który w barwach poznańskiej ekipy odnosił sukcesy. Jednak to wszystko zostało zapomniane po przeprowadzce do Legii. Kibice złość z piłkarza przenieśli na jego samochód, który oblali czerwoną farbą. Na bloku, w którym mieszkał, napisano: Bóg wybacza, kibice nigdy. „Guma” w stołecznym klubie także zapisał piękną kartę i dorzucił kolejne trofea.
- Podejrzewam, że kibice w Warszawie darzą mnie większym szacunkiem i lepiej mnie wspominają - opowiadał Podbrożny na łamach „Super Expressu”. - Rzecz jasna wiąże się to z moim przejściem z Lecha bezpośrednio do Legii. Takich rzeczy w Poznaniu się nie wybacza. Taki jest jednak żywot piłkarza, że trzeba przemieszczać się z klubu do klubu. Tym bardziej, że ówczesny transfer był inicjatywą działaczy Lecha, którzy uznali, że jestem za stary na grę w Poznaniu i chcieli mnie sprzedać. A przecież miałem wtedy dopiero 28 lat - opisywał.
Skolim kocha piłkę i skoki. Gwiazdor disco polo porównuje dawne gwiazdy do obecnych
Paweł Kaczorowski nie przekonał do siebie fanów Legii
Za to Paweł Kaczorowski wiosną 2005 roku nie miał lekko w ekipie z Łazienkowskiej. Nie został zaakceptowany przez sympatyków warszawskiego klubu. Wszystko przez sytuację, gdy Lech zdobył Puchar Polski po wygranym dwumeczu z Legią w finale 2004 roku. Piłkarze Kolejorza fetowali sukces śpiewając „Legła Warszawa”. Na nic zdały się próby załagodzenia napiętej sytuacji. Kibice nie przyjmowali tłumaczeń. W efekcie po jednej rundzie pomocnik odszedł ze stołecznego zespołu.
Emmanuel Olisadebe wrócił do Polski i mówi wprost. „Kiedyś było inaczej”
Bartosz Bereszyński: Warto było posłuchać mądrzejszych ludzi
Bartosz Bereszyński trafił do Legii w 2013 roku. Nie spodobało się to fanon w Poznaniu. Przypięto mu łatkę judasza. Musiał zmienić numer telefonu. Gdy przyjeżdżał do Poznania, to nie wychodził na miasto. „Bereś” w Kolejorzu był napastnikiem, a w stolicy został prawym obrońcą. To był dla niego znakomity ruch, który odmienił jego piłkarskie losy. Z Legią kolekcjonował trofea, przebił się do kadry i wyjechał do Włoch. Podczas jednego ze zgrupowań podkreślał, że przenosiny do Legii i zmiana pozycji były w jego przypadku przełomem.
- Jak jesteś napastnikiem, który nie strzela gola, to wiesz, że coś jest nie tak - tłumaczył Bereszyński we vlogu portalu Łączy nas piłka. - Podejrzewam, że jako napastnik czy boczny pomocnik, pewnie zaginąłbym w niższych ligach - A tak przynajmniej miałem kawałek fajnej kariery. Trochę rzeczy zobaczyłem, w kilku fajnych meczach zagrałem. Jeszcze trochę przede mną. Można się cieszyć z tego, co się osiągnęło. Warto było posłuchać mądrzejszych ludzi. Jak to mówią: człowiek inteligentny otacza się ludźmi mądrzejszymi od siebie. W tym przypadku zaufałem trenerom. Ciężko pracowałem i są tego owoce. Wyszło na dobre - przyznał.
Robert Lewandowski z piękną asystą przez pół boiska! [WIDEO]
Kasper Hamalainen zbierał cięgi za transfer do Legii
W 2016 roku burzę rozpętał także Kasper Hamalainen, który wcześniej był podporą Lecha. Zbierał cięgi za to, że zdecydował się podpisać umowę z Legią. W jednej chwili z bohatera stał się największym wrogiem. Niechęć do niego jeszcze bardziej wzrosła, gdy w 2017 roku strzelił gola na Bułgarskiej. Zrobił to w doliczonym czasie. To była zwycięska bramka, która przybliżyła Legię do tytułu.
Kolejny cios dla Jakuba Modera. Trener potwierdza najgorsze
